Budując w Polsce przyszły system ochrony zdrowia, w którym będą funkcjonowały prywatne szpitale, warto skorzystać ze sprawdzonych wzorców zachodnich. Dlaczego? O tym "Rynkowi Zdrowia" mówi dr Wojciech Misiński, ekspert Centrum im. Adama Smitha, adiunkt w Katedrze Ekonomiki i Organizacji Przedsiębiorstwa Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.

Tak robią w Europie...

  • W Europie istnieją szpitale państwowe, tworzone przez państwo (władze centralne).
  • Są szpitale, które można nazwać samorządowymi, czy lokalnymi - tworzone przez samorząd, ale ze znaczącym udziałem np. dużych przedsiębiorstw przemysłowych lub takich instytucji jak towarzystwa ubezpieczeniowe czy związki pracodawców. Te dwa rodzaje szpitali są w naszym rozumieniu publicznymi.
  • Trzeciego rodzaju szpitale, to te tworzone przez różne fundacje, stowarzyszenia, np. przez Kościół (szczególnie Belgia, Holandia, także i Niemcy), także przez związki zawodowe. Są to szpitale prywatne już w naszym rozumieniu, ale prowadzone na zasadach non profit. Nie są to więc placówki komercyjne.
  • Czwarty rodzaj to te prywatne, które my byśmy utożsamiali z prywatnymi szpitalami komercyjnymi, działającymi dla zysku.Na Zachodzie prywatne, pracujące dla zysku szpitale funkcjonujące w ramach systemu obejmują 10-15 proc. rynku, realizując świadczenia w ramach zarówno ubezpieczenia powszechnego jak prowadząc działalność komercyjną poza ubezpieczeniem.
    Około 30 proc. to szpitale prywatne non-profit, przede wszystkim z udziałem Kościoła.
  • Publiczne Instytuty i Kliniki wypełniają około 25 proc. rynku. Przyjmuje się, że zawsze powinny pozostać państwowe, ale wcale nie oznacza to, że nie powinny być skomercjalizowane w formie spółki prawa handlowego).
  • Pozostaje też pewna rezerwa publicznych szpitali wojewódzkich i dużych szpitali powiatowych (jeden na dwa trzy powiaty) - rzędu 35 proc. Każdy z tych szpitali musi przynosić zysk. Ważne jest natomiast jak ten zysk zostanie wykorzystany.
    Określenie non-profit oznacza, że zysk jest reinwestowany w działalność szpitalną, a nie przeznaczony zostaje na wypłatę dywidend dla właścicieli. Szpital, który nie przynosi zysku musi upaść.

... a co trzeba zrobić w Polsce

  • Tworzenie systemu wymaga ustawy prywatyzacyjnej na wzór ustawy o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Jak dotąd jeśli dochodzi do prywatyzacji, to najczęściej odbywa się ona w oparciu o dzierżawę.
    Inwestor nie wie, jak długo będzie funkcjonował i nie wie czy mu się opłaca kupić budynki. Także samorząd nie kwapi się do ich sprzedaży, bo nie chce być podejrzany, że tanio pozbywa się majątku.
  • Różnego rodzaju wskaźniki opłacalności inwestycji dla sektora zdrowotnego są wydłużone w czasie w stosunku do typowego przedsięwzięcia biznesowego. O ile w przedsięwzięciu biznesowym okres zwrotu kapitału wynosi 5-8 lat, to w sektorze zdrowotnym okres zwrotu wynosi aż lat 20.
  • Oceniam, że na poprawę jakości i dostępności usług medycznych w lecznictwie stacjonarnym konieczne nakłady inwestycyjne, jakie trzeba ponieść to jest minimum 15 mld zł. Tych pieniędzy nie ma i nie będzie, jeśli nie zostanie stworzony kompleksowy system łączący ubezpieczenia zdrowotne z ubezpieczeniami społecznymi i komercyjnymi.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH