Dr Krzysztof Schreyer, internista i autor znakomitych tłumaczeń literatury anglojęzycznej: Z natury jestem samoukiem Dr Krzysztof Schreyer

Posiada dar - czuje melodykę języków, ich plastyczność. Wystarczy sięgnąć po jakiekolwiek z jego tłumaczeń, by nie mieć wątpliwości co do lingwistycznych uzdolnień doktora Krzysztofa Schreyera, internisty, który sam nauczył się angielskiego. Czy jest w tym jakaś tajemnica?

W gabinecie lekarza - tłumacza stoją ciasno ustawione książki. Dużo słowników, a na jednej z półek podręczniki medyczne oraz powieści, które tłumaczył: Arthura Millera, Normana Mailera, Tima O’Briena, Pearl Buck, Douglasa Couplanda, Junota Diaza, Ruth Harris.

Niedokończona trylogia

- "Rzeczy które nieśli" Tima O’Briena (w drugim wydaniu "Krzycz, kiedy milczą anioły") to jedna z moich ulubionych powieści, która jak nic innego pokazała mi prawdę o wojnie w Wietnamie. John Updike zaliczył ją do 100 najwybitniejszych utworów dwudziestego wieku
- opowiada nasz rozmówca.
- Amerykańscy chłopcy w puszczy wietnamskiej doświadczają grozy, okrucieństwa, ale i strasznego piękna zmagań wojennych, niosąc w plecakach prócz bogatego wojskowego wyposażenia, osobiste pamiątki, ślad cywilnej przeszłości, upodobań, marzeń, dylematów Ich język i język amerykańskiej armii był trudnym wyzwaniem, z którym musiałem sobie poradzić - wspomina Krzysztof Schreyer.
- Żałuję - wyznaje doktor, pokazując "Widmo Hitlera", ostatnią książkę zmarłego niedawno Normana Mailera, którą tłumaczył z maszynopisu jeszcze przed jej wydaniem w Ameryce - że ten wielki amerykański pisarz zdołał napisać tylko pierwszą część zapowiadanej trylogii o Hitlerze.
Jednak jako tłumacz dumny jest z innego dzieła Mailera - "Twardziele nie tańczą", książki - jak mówi - nie dla każdego, w której zbrodnia, seks, historia Nowej Anglii, barwne charaktery opisane są z nutą wyraźnej ironii. Oddanie specyficznego, amerykańskiego języka Mailera było zadaniem trudnym, ale przynoszącym wielką satysfakcję. "Brzeg Barbarzyńców" -książka osadzona w realiach Ameryki okresu zimnej wojny - to jeszcze inne artystyczne wcielenie tego pisarza, zdobywcy Pulitzerów, "ocierającego się" o Nobla.

Matura pisana w natchnieniu

Jeśli ktoś kiedykolwiek tłumaczył, wie, że by oddać głębię tłumaczonego tekstu, trzeba mieć ojczysty język giętki i czuć nastrój języka obcego.
- Uzdolnienia humanistyczne miałem w genach - mówi dr Schreyer. - Ojciec rozbudzał we mnie pasje i ciekawość świata, popychał do różnych działań, ale wyczucie językowe być może przekazała mi matka, prawnuczka Zygmunta Krasińskiego? Teraz to takie modne, poszukiwanie przodków... Wincentemu, synowi z nieprawego łoża, Krasiński dał niestety tylko nazwisko, nie majątek, co, zaskoczony, odkryłem późno, natychmiast na pocieszenie nobilitując swe talenty - mówi kpiąco.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH