Uważam, że dyrektorzy publicznych szpitali nie łamią prawa, pobierając opłaty za leczenie, ale pod pewnymi warunkami. Oto one: zakładamy, że wywiązali się z kontraktu i natychmiast powiadomili o tym NFZ. Fundusz zawiadamia pacjentów, że taką usługę mogą otrzymać w innej placówce, która jeszcze nie wyczerpała limitu. Pacjent chce jednak uzyskać świadczenie tam, gdzie się zgłosił i gotowy jest nawet za nie zapłacić.

Podstawy ku takiemu rozwiązaniu daje ustawa o ZOZ-ach. Ogólnie mówi ona, że świadczenia mogą być realizowane nieodpłatnie na rzecz osób uprawnionych, za cześciową odpłatnością lub za pełną odpłatnością, z tym, że tutaj jest odesłanie do odrębnych przepisów.
Te przepisy mówią, że świadczeniodawca ma wypełnić kontrakt i za ten kontrakt ma dostać pieniądze.
Szpitale, o których mowa, są w takiej sytuacji, że już kontrakt wypełniły i pieniadze dostały. Tymczasem można uznać, że ustawa o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych jest tą ustawą, która wskazuje świadczeniodawcy, co ma być nieodpłatnie dostarczone ubezpieczonemu pacjentowi. Są to właśnie te świadczenia, które zostały zakupione i opłacone przez NFZ.
Zaznaczam, że moją opinię opieram wyłącznie na własnej analizie istniejących norm prawnych. Nie można przewidzieć, jak w tej sprawie rozstrzygnąłby sąd.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH