Mizeria finansowa naszej służby kontrastuje z jej poziomem medycznym. Uznaniem na całym świecie cieszą się m.in. polscy kardiochirurdzy.

- Wszystkie procedury wykonywane w znanych klinikach europejskich w Paryżu, Londynie, czy ośrodkach w amerykańskich są również wykonywane w polskich ośrodkach kardiochirurgicznych - mówi prof. StanisławWoś, konsultant krajowy w dziedzinie kardiochirurgii. Profesor nie przesadza. Reprezentuje tę dziedziną polskiej medycyny, w której nie mamy się czego wstydzić. Jej poziom nie odbiega od światowych standardów.
Wpływ na taki stan rzeczy ma m.in. fakt, że wielu naszych kardiochirurgów spędziło lata w renomowanych ośrodkach zagranicznych, wykształciło się i przywiozło swoje doświadczenie do kraju.

Ubywa białych plam

- Moi asystenci spędzili za granicą w sumie prawie 17 lat w okresie piętnastu lat działalności kliniki w Katowicach Ochojcu - oblicza prof. Stanisław Woś.
Wyjeżdżający na Zachód polscy lekarze zwykle uzyskiwali roczne stypendia,. Ale kiedy w zagranicznej klinice przekonywano się, że nasi medycy są bardzo uzdolnieni, proponowano im pozostanie na dłużej. Wielu zostało, ale nie na stałe. Wracali po 2-3 latach, wnosząc nowe doświadczenia i standardy do macierzystych klinik.
W Polsce wykonuje się około 20 tysięcy operacji kardiochirurgicznych rocznie. Są to m.in. operacje pomostowania naczyń wieńcowych (bypassy) i cały wachlarz zabiegów związanych z leczeniem chorób zastawkowych serca.
Według specjalistów, w kraju działa zadowalająca ilość ośrodków kardiochirurgicznych. W styczniu tego roku została zapełniona jedna z ostatnich białych plam na naszej mapie kardiochirurgii. Operacje na sercu zaczęli wykonywać kardiochirurdzy z Olsztyna. Trwa przebudowa i wyposażanie oddziału kardiochirurgii w Szpitalu Wojewódzkim w Rzeszowie. Jego otwarcie przewidziane jest w roku 2006.
Pacjenci nie muszą już wędrować po kraju do ośrodków odległych często o 200-300 kilometrów od miejsca zamieszkania.
- Dla chorego kontakt z rodziną jest bardzo istotny- podkreśla prof. Stanisław Woś. - Sprzyja to zdrowieniu, a nawet zmniejszeniu ryzyka operacyjnego, gdyż stan psychiczny pacjenta jest zdecydowanie lepszy, jeżeli ma on kontakt z najbliższymi.
- Pacjent osamotniony podatny jest zawsze na większy stres. A stres przedoperacyjny nie jest obojętny dla procesu leczenia i przebiegu pooperacyjnego - tłumaczy profesor.

To jest marka!

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH