Dlaczego korzystamy  z doświadczeń lotnictwa

Rozmowa z prof. Markiem Jasińskim, zastępcą ordynatora Oddziału Kardiochirurgii w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 7 SUM, Górnośląskim Centrum Medycznym im. prof. Leszka Gieca

Rynek Zdrowia: - Górnośląskie Centrum Medyczne jest dopiero piątym szpitalem klinicznym w kraju, który uzyskał certyfikat akredytacyjny Ministra Zdrowia. Czy istnieje zatem jakaś specyfika lub wręcz trudność w akredytacji właśnie w tak dużych jednostkach uniwersyteckich? Prof. Marek Jasiński:

- Akredytowanie naszego szpitala wymagało od nas ogromnego wysiłku - organizacyjnego oraz logistycznego - a przede wszystkim opisania oraz przestrzegania w każdym aspekcie poszczególnych procedur obejmujących zapewnienie pacjentom szeroko pojętego bezpieczeństwa. To m.in. sfera bezpieczeństwa okołooperacyjnego, w tym wdrożenie karty bezpiecznej chirurgii, procedur aseptycznych, a także związanych z dystrybucją sprzętu.

Wydaje się, że nie wszystkie duże szpitale, w tym placówki kliniczne, są w stanie przeprowadzić taki proces pod względem logistycznym.

Rzeczywiście jesteśmy obecnie jednym z kilku największych szpitali posiadających akredytację Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Warto też pamiętać o genezie akredytacji klinicznej, której rozwój zapoczątkowała Światowa Organizacja Zdrowia poprzez uruchomienie mechanizmów zapewniających bezpieczeństwo pacjenta - stosowanych już wcześniej w dojrzałych systemach ochrony zdrowia, m.in. w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii - które istotnie zmniejszają liczbę zdarzeń niepożądanych.

Generalnie wszystkim wydaje się, że pracują na dobrym jakościowo poziomie. Jednak akredytacja pozwala ów poziom efektywnie kontrolować, właśnie poprzez: tworzenie procedur, możliwość weryfikowania wyników w tzw. obowiązkowym audycie i obowiązkowe zgłaszanie zdarzeń niepożądanych. Analizując przyczyny takich zdarzeń, jesteśmy w stanie identyfikować ich przyczyny.

- Jaki element składający się na uzyskanie akredytacji był w przypadku GCM najtrudniejszy do zrealizowania?

- Bez wątpienia najtrudniejsze było to, że akredytacja w naszym przypadku dotyczyła bardzo dużej jednostki z ogromną liczbą oddziałów, obejmujących prawie pełny zakres medycyny zabiegowej, wewnętrznej. Wszędzie musiały być wprowadzone te same procedury jakościowe - zarówno na kardiochirurgii, jak i np. na geriatrii.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH