Diagnostyczne blaski i cienie

Maciej Szmitkowski, konsultant krajowy w dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej, twierdzi, że mamy najlepszych specjalistów, najlepsze urządzenia i odczynniki. Jednocześnie jesteśmy na końcu statystyk pod względem ilości wykonywanych badań. Tłumaczy, dlaczego. W rozmowie z Rynkiem Zdrowia odnosi się też do trwającej dyskusji o tym, kogo można uznać za diagnostę laboratoryjnego.

Rynek Zdrowia: - Jak jest oceniana polska diagnostyka laboratoryjna w Europie?

Prof. Maciej Szmitkowski: - Polskie laboratoria posługują się najlepszymi urządzeniami, takimi jakie są dostępne na świecie. Podobnie jest z odczynnikami - mamy odczynniki produkowane przez najlepsze firmy. Mamy też najlepsze kadry. Kształcimy bardzo dobrych specjalistów, to znaczy analityków medycznych - medyków laboratoryjnych na uniwersytetach medycznych.

Europa uznaje ich pozycję. Nie chcę być gołosłowny. Jest dyrektywa unijna, która wymienia Polskę jako kraj najlepiej kształcący kadry dla laboratoriów diagnostycznych. Mówi ona, że są to właśnie medycy laboratoryjni. Przez pierwsze 3 lata praktycznie kształceni są jak lekarze, mają te same przedmioty. Potem poznają przedmioty laboratoryjne, a na ostatnim, piątym roku mają zajęcia w klinikach, gdzie konfrontują wyniki badań laboratoryjnych ze stanem pacjenta.

- Nie wszyscy zatrudnieni w laboratoriach diagnostycznych mają takie wykształcenie.

- Nie wyobrażam sobie, żeby biolog, chemik, mikrobiolog, biotechnolog mógł być diagnostą laboratoryjnym. Diagnosta musi mieć jednak medyczne wykształcenie. Piętnaście lat temu zlikwidowaliśmy szkoły techników analityki. Współczesne laboratoria potrzebują specjalistycznych kadr na etaty techniczne. Będziemy ich przyjmować do laboratoriów. Nie można jednak nazwać ich diagnostami laboratoryjnymi.

Zdolność do współpracy, dyskusji z lekarzem i wspomagania go w procesach diagnostycznych, jak też udziału w komisjach i zespołach szpitalnych posiada tylko absolwent kierunku medycznego, jakim jest analityk medyczny/diagnosta laboratoryjny. Tylko diagności laboratoryjni mogą tworzyć zespoły nadzorujące badania przyłóżkowe, które na Zachodzie stanowią już niemal 20% wszystkich badań laboratoryjnych. Robi je lekarz, pielęgniarka, pod kontrolą laboratorium, bo wynik może być fałszywy, gdyż urządzenia wykorzystywane w badaniach przyłóżkowych są prostsze, dają mniej miarodajne wyniki. Tego nie skontroluje biotechnolog czy chemik, a jedynie diagnosta laboratoryjny.

- Jak wygląda nadzór nad laboratoriami diagnostycznymi?

- Laboratoria kontrolują konsultanci wojewódzcy, ale nie są wydolni, bo w województwach jest po 300 laboratoriów. Mogę coś o tym powiedzieć, bo 30 lat byłem konsultantem wojewódzkim, kierowałem też laboratorium w 1000-łóżkowym szpitalu uniwersyteckim w Białymstoku.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH