Pod koniec września groźba zamknięcia dotyczyła ok. 65 szpitali. Wypowiedzeń nie wycofało tam 4 tys. lekarzy.

Czy sprawdzi się pesymistyczny scenariusz i rzeczywiście z powodu braku lekarzy trzeba będzie zamknąć kilkadziesiąt szpitali lub część oddziałów w tych szpitalach? Odpowiedź na takie pytanie znana jest od 1 października, kiedy to upłynął termin wypowiedzeń złożonych przez lekarzy.
Kiedy wysyłaliśmy do druku ten numer Rynku Zdrowia (26 września), według danych Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy groźba zamknięcia dotyczyła przynajmniej 65 szpitali, w których wypowiedzeń nie wycofało około 4 tysięcy lekarzy.
- Ta liczba stale się zmienia, bo codziennie gdzieś w kraju są negocjowane porozumienia płacowe z dyrekcjami szpitali, ale wiem jedno: lekarze nie żartują - mówił nam pod koniec września przewodniczący OZZL Krzysztof Bukiel. Jak powiedział, prognozowanie, co stanie się po 1 października, przekracza granice jego wyobraźni.
Strajk lekarzy trwa od 21 maja. W ramach akcji protestacyjnej lekarze m.in. zwalniali się z pracy. Większość terminów wypowiedzeń kończyła się 30 września.
Najwięcej szpitali, w których lekarze złożyli wypowiedzenia, było na Mazowszu, Śląsku, w Świętokrzyskiem i na Podkarpaciu. W drugiej połowie września lekarze ze szpitali, w których jeszcze nie podpisano porozumień z dyrekcjami, założyli Ogólnopolski Komitet Strajkowy Lekarzy (OKSL).
- M o ż e d o j ś ć d o sytuacji, że nie będzie miał kto leczyć chorych - przestrzegał Julian Wróbel, przewodniczący OKSL z Radomia, gdzie sytuacja była najbardziej dramatyczna i groził paraliż pracy obu działających w mieście szpitali.
Równie trudna sytuacja panowała np. w Częstochowie.
Tam marszałek woj. śląskiego podjął decyzję o zamknięciu ośmiu oddziałów w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym. Sytuacje komplikowała zapowiadana akcja absencyjna lekarzy ze szpitali miejskich. Z różnych szpitali w kraju napływały informacje o przygotowywanej ewakuacji pacjentów.
Determinacja lekarzy sięgnęła zenitu. - Jeśli nic się nie zmieni, od 1 października nie przychodzimy z kolegami do pracy. Nie można szanować bliźniego swego bardziej niż siebie samego - mówił nam Julian Wróbel.
Jak powiedział, każdy ze strajkujących lekarzy ma plan awaryjny na wypadek odejścia z pracy w szpitalu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH