Definicja i smutne fakty

Państwo lepiej lub gorzej realizuje zapisane w Konstytucji prawo każdego obywatela do równego dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych oraz zapewnienia szczególnej opieki dzieciom, kobietom ciężarnym, niepełnosprawnym i ludziom w podeszłym wieku. Tworzy system ubezpieczeń zdrowotnych i setki przepisów sanitarnych. Czy to wystarcza? Czy nie jest także potrzebna lokalna polityka zdrowotna?

Odpowiedź twierdząca wynika z obserwacji, że nasze zdrowie zależy od miejsca zamieszkania. Przy czym odmienności manifestują się pomiędzy województwami, powiatami, być może gminami. I to nie tylko nasz problem.

Parlament Europejski przyjął 8 marca br. "Raport na temat nierówności w zdrowiu". W dokumencie tym zwraca uwagę na nierówności zdrowotne między państwami naszej części świata, jak też wewnątrz nich.

Niepokojące różnice

Polityka zdrowotna to rozpoznawanie problemów zdrowotnych priorytetowych dla danej społeczności, a następnie wybór celów, grup do objęcia działaniem i interwencji, jakie powinny być podjęte (Jardel). Tak zdefiniowana polityka zdrowotna jest w Polsce realizowana na najniższym i najwyższym szczeblu organizacji społeczeństwa. W rodzinie matka obserwuje stan zdrowia dziecka i zwraca się do lekarza, gdy podejrzewa nieprawidłowości. Decyduje się lub nie na jego zaszczepienie. Podejmujemy lub nie działania ograniczające u siebie nadwagę, rezygnujemy z wyjazdu na atrakcyjny urlop, żeby mieć środki na uzupełnienie implantem ubytku w uzębieniu itp...

Ważnym, syntetycznym wskaźnikiem zdrowotności populacji jest przewidywany przeciętny czas życia noworodka. Oblicza się, że przy dzisiejszym stanie czynników warunkujących zdrowie, noworodek płci męskiej urodzony w latach 2005-10 żyłby średnio:
  • 80,2 roku w Islandii,
  • 78,7 roku w Szwecji,
  • 76,5 roku w Niemczech,
  • 73,4 roku w Czechach,
  • 71,3 roku w Polsce.
To, że w Polsce krócej niż w Europie Zachodniej, jest problemem ministra zdrowia. Ale GUS przewiduje, że mężczyzna urodzony w 2009 r. i mieszkający w Krakowie przeżyje średnio 74,2 roku, a w Łodzi o ponad 5 lat mniej (68,7). I to powinno spędzać sen z oczu władzom Łodzi. No bo dlaczego w kraju jednolitym etnicznie, w którym wszyscy obywatele są ubezpieczeni, a potrzeby zdrowotne refunduje ten sam ubezpieczyciel, mogą występować tak duże różnice? Drążąc temat... W roku 2008 na 100 tysięcy mieszkańców województwa łódzkiego umarło z powodu chorób układu krążenia 568,5 osób, w województwie pomorskim 318,3.

Przykłady można mnożyć. W 2009 r. odsetek amputacji kończyn z powodu niedokrwienia był na Śląsku o 30% wyższy niż średnio w Polsce i o 60% wyższy - przy uwzględnieniu różnic w wielkości populacji - niż w województwie mazowieckim.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH