Iwabradyna, czyli znowu trzeba rozmawiać o (nie)przejrzystości naszej polityki lekowej

Na dwa dni przed ustąpieniem rządu Jarosława Kaczyńskiego minister finansów Zyta Gilowska podpisała nową listę leków refundowanych.
Jak ustalił "Dziennik", do listy w ostatniej chwili miał zostać dopisany drogi, leczący nadciśnienie lek iwabradyna, produkowany przez koncern farmaceutyczny Servier.
Zaniepokojenie wzbudził sposób, w jaki wspomniany lek miał się znaleźć na liście refundacyjnej. Dziennikarze gazety zadają pytanie: "Czy wiceminister zdrowia Bolesław Piecha uległ naciskom lobbystów?" Według posiadanych przez nich informacji, decyzja o wpisaniu leku na listę zapadła tuż po spotkaniu z przedstawicielami firmy Servier, którzy pojawili się w gabinecie odpowiedzialnego za politykę lekową wiceministra Piechy.

Gdzie ja to byłem...

Były już dzisiaj wiceminister zdrowia Bolesław Piecha, a obecnie poseł PiS, tłumacząc okoliczności całej sprawy, wyjaśniał, że przedstawiciele firmy wpadli do ministerstwa tylko na krótką rozmowę i nie po to, aby dyskutować o liście refundacyjnej.
Piecha najwyraźniej jednak nie powiedział wszystkiego. Pytany przez dziennikarzy TVN czy to prawda, że z przedstawicielem firmy farmaceutycznej spotkał się też w restauracji Biblioteka na warszawskim Powiślu, odpowiedział krótko: - Nieprawda.
W kolejnej rozmowie, kiedy dziennikarze poinformowali go, że ich redakcyjny kolega widział go z przedstawicielem tej firmy w jednej z warszawskiej restauracji, zaskoczony Piecha zapytał: - No to co proponujecie? Początkowo przystał na to, żeby całą rozmowę nagrać jeszcze raz. Ostatecznie jednak na ponowną wypowiedź przed kamerami się nie zdecydował.
Dzień po tej niefortunnej rozmowie były wiceminister zwołał konferencję prasową w Sejmie i zapewniał, że nikt z Ministerstwa Zdrowia ani też on sam nie dopisał "w ostatniej chwili" żadnego leku na listę leków refundowanych.
Bolesław Piecha tłumaczył, że iwabradyna znalazła się na liście po przejściu wymaganej prawem procedury.

Wszystko można wyjaśnić

Nowa minister zdrowia Ewa Kopacz sprawdzi skutki refundacji iwabradyny. - Chciałabym wiedzieć, skąd nagle określono, że tylko pięć tysięcy pacjentów będzie używać ten lek - mówiła Kopacz przed kamerami.
Minister uważa, że dopisanie tego leku do listy refundacyjnej może spowodować przekroczenie budżetu NFZ w części przeznaczonej na refundację.
Ewa Kopacz proszona przez dziennikarzy o skomentowanie informacji podanych na konferencji w Sejmie powiedziała: - Nie sądzę, aby wiceminister uległ lobbystom.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH