GRUPA PTWP

Czasem trzeba zmienić plany

  • Iwona Bączek
  • 17-02-2012 14:43

Ustawa o działalności leczniczej, najpierw zapowiadana, a następnie wdrożona w życie, uruchomiła kolejny etap przekształceń polskich szpitali. Po lecznicach powiatowych przyszedł czas na marszałkowskie: zarówno niewielkie placówki monospecjalistyczne, jak i wielołóżkowe, wielospecjalistyczne SPZOZ-y. Poszczególne województwa przyjęły rożne strategie w tej materii.

Wprowadzona zapisami ustawy odpowiedzialność finansowa organów założycielskich oznacza, że wskazana jest wzmożona czujność. Jeśli pozwolimy na zadłużanie się naszych szpitali, odbije się to na budżecie województwa.

I tym kierujemy się przede wszystkim - nie ukrywa Leszek Wojtasiak, wicemarszałek województwa wielkopolskiego odpowiedzialny m.in. za ochronę zdrowia.

Wielkopolska: raz, a dobrze

Samorządowcy z Wielkopolski zamierzają solidnie przygotować się do zaplanowanych działań i przeprowadzić zmiany na zasadzie "raz, a dobrze".

Do końca I kwartału br. potrwa opracowanie audytu prowadzonego przez firmę doradczą PricewaterhouseCoopers Polska, wyłonioną w przetargu ogłoszonym w listopadzie ub.r. Następnie sprawa przejdzie przez zarząd województwa i komisję zdrowia sejmiku. Ostateczne decyzje spodziewane są w połowie roku.

- Audyt obejmuje wszystkie 25 jednostek ochrony zdrowia, dla których organem założycielskim jest samorząd województwa, począwszy od niewielkich lecznic, a skończywszy na Wielkopolskim Centrum Onkologii i dużych szpitalach wojewódzkich.

Zamierzamy przekształcić je jednocześnie i - jeśli okaże się to możliwe - skonsolidować. Takie rozwiązanie da nam lepsze wykorzystanie zaplecza, umożliwi połączenie potencjału menedżerskiego i ułatwi przygotowanie do większej specjalizacji poszczególnych placówek - ocenia marszałek Wojtasiak.

Samorząd województwa zastanawia się także nad docelowym modelem organizacji swoich szpitali.

- Być może będzie to jedna spółka łącząca osiem do dziewięciu jednostek, z zarządem składającym się z dobrych menedżerów, kierujących szpitalami poprzez dyrektorów. Dodatkowym plusem byłoby przejęcie przez nią całego zakresu spraw dotyczących szpitali, realizowanego obecnie w ramach departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego. To pozwoliłoby na reorganizację pracy departamentu i dostosowanie go do znacznie mniejszych potrzeb - przewiduje Leszek Wojtasiak.

Dodaje jednocześnie, że to na razie tylko plany - równie dobrze może zwyciężyć opcja ośmiu jednostek z ośmioma zarządami.

Wielkopolscy samorządowcy, oprócz plusów planowanych przekształceń i konsolidacji, dostrzegają także zagrożenia.

- Wiele zakresów leczenia w wielospecjalistycznych szpitalach wojewódzkich przynosi straty. Trudno także planować rozwój placówek w dłuższej perspektywie, bo finansowanie z NFZ na to nie pozwala.

To wszystko wiemy. Jednak z drugiej strony nie możemy pozostać bezczynni.

Nasze lecznice mają obecnie 18 mln zł zobowiązań wymagalnych (około 200 mln zł ogółem). Musimy zorganizować je tak, aby sobie poradziły, a budżet województwa pozostał bezpieczny - wyjaśnia marszałek.

Pomorze: ostrożnie w kierunku spółek

W związku z nowymi regulacjami dotyczącymi przekształceń SPZOZ- -ów w spółki kapitałowe, wprowadzonymi ustawą z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej, oraz mając na uwadze poziom finansowania świadczeń zdrowotnych na Pomorzu, samorząd zmodyfikował poprzednią koncepcję zarządu województwa, który przygotowywał się do przekształcenia wszystkich szpitali marszałkowskich i połączenia ich w trzech geograficznie wydzielonych spółkach.

- W poprzedniej kadencji byłam członkiem komisji zdrowia Sejmiku Województwa Pomorskiego i wspierałam marszałka Leszka Czarnobaja (obecnie senatora RP - przyp. red.) w jego działaniach.

Ale obecnie mamy nowe realia - mówi Hanna Zych-Cisoń, wicemarszałek województwa pomorskiego odpowiedzialna m.in. za ochronę zdrowia.

I zwraca uwagę na zmiany, jakie nastąpiły podczas ostatniego kontraktowania świadczeń na Pomorzu: - Pokazały one, jak niestabilna jest sytuacja publicznych placówek ochrony zdrowia. Z dnia na dzień niektóre nasze lecznice otrzymały mniejsze kontrakty lub wcale nie dostały kontraktów dla pewnych oddziałów. Nikt nie może być pewny jutra i ten stan nie ulegnie zmianie, dopóki nie pojawią się ograniczenia w rejestracji nowych podmiotów.

Zaczęliśmy się poważnie obawiać o kondycję finansową naszych szpitali, dlatego pomysł przekształcenia ich wszystkich w spółki, tu i teraz, musiał zostać ponownie przeanalizowany i zweryfikowany.

- Przyjęliśmy opcję ostrożnego przyglądania się rozwojowi wydarzeń i szukania indywidualnych rozwiązań dla każdej placówki.

W pierwszym etapie przewidujemy przekształcenie w spółki szpitali, które radzą sobie w tej chwili najlepiej.

Czekaliśmy z tym do tej pory, ponieważ chcieliśmy ominąć proces likwidacji, przewidywany w poprzednio obowiązującej ustawie o ZOZ- -ach. Pozostałe duże lecznice chcemy wzmocnić, aby miały siłę iść w przyszłości w kierunku spółek - dodaje Hanna Zych-Cisoń.

Już w lutym br. ruszą zatem przekształcenia w gdańskim Szpitalu Dziecięcym "Polanki" (tu rozważany jest również udział innych podmiotów w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego) oraz w Szpitalu Specjalistycznym w Prabutach.

Przekształcenie w spółkę kapitałową czeka także, po analizie, Przemysłowy Zespół Opieki Zdrowotnej w Gdańsku.

Gdańska Wojewódzka Przychodnia Stomatologiczna prawdopodobnie zostanie przeznaczona do sprzedaży w drodze przetargu w celu wyłonienia podmiotu, który przejmie jej mienie, działalność i pracowników.

Trudne konsolidacje

- W 2011 r. poczyniliśmy także pewne ruchy konsolidacyjne: SPZOZ w Nowym Dworze Gdańskim, przeznaczony początkowo do sprzedaży, połączyliśmy z Powiatowym Centrum Zdrowia Sp. z o.o. w Malborku, w którym 100% udziałów ma Powiat Malborski. Szpital po połączeniu obsługuje obszar, na którym mieszka 100 tys. osób. Fakt, że udało się doprowadzić do tej konsolidacji, oznacza, że różne organy założycielskie i różne szczeble samorządu mogą się porozumieć w ważnych sprawach - zaznacza wicemarszałek.

I dodaje: - Tym razem wspólnie ze Starostwem Powiatowym w Malborku doszliśmy do wniosku, że połączenie obu lecznic będzie lepsze od sprzedaży SPZOZ-u w Nowym Dworze Gdańskim. Ta opcja niosła przecież wiele znaków zapytania. Nie wiedzieliśmy, kto kupi szpital i jakie świadczenia będzie w nim oferował.

Także w ub.r. do Szpitala Specjalistycznego im. św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie przeniesiona została zadłużająca się Wojewódzka Poradnia Sportowo-Lekarska.

- Stworzyliśmy w ten sposób rodzaj symbiozy: poradnia działająca w ramach szpitala się nie zadłuża, a szpital, który otrzymał mniejszy kontrakt na kardiologię inwazyjną, może to sobie częściowo zrekompensować - wyjaśnia Hanna Zych-Cisoń.

- Plany konsolidacyjne mamy także wobec szpitala psychiatrycznego w Słupsku. Na razie świadczenia są tam udzielane w trzech różnych miejscach. Połączymy je w budynku opuszczonym po przeprowadzce Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego.

Następny krok to rozmowy z samorządem miejskim w Słupsku oraz Powiatem Słupskim i utworzenie spółki, która zorganizowałaby ważny zakres opieki środowiskowej - dodaje wicemarszałek.

Ratunek w PPP?

Największym problemem są dla samorządu województwa dwie najbardziej zadłużone lecznice: Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie (86 mln zł) oraz Pomorskie Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku (33 mln zł). Zobowiązania ogółem wszystkich placówek marszałkowskich wynoszą około 450 mln zł. - Obie placówki mają zadłużenie na poziomie kontraktu i zgodnie z europejskimi standardami powinny zostać przewidziane do likwidacji.

Takiej decyzji nie możemy jednak podjąć, ponieważ wspomniane szpitale mają strategiczne znaczenie dla ochrony zdrowia mieszkańców regionu - mówi Hanna Zych-Cisoń.

- Pozostaje "postawienie ich na nogi", a następnie rozważenie przekształcenia.

Jedną trzecią środków odzyskamy z tzw. planu C, czyli z ustawy o działalności leczniczej, ale reszta musi pochodzić z innych źródeł, co dla budżetu województwa może się okazać bardzo bolesnym doświadczeniem. Obawiamy się również innego czarnego scenariusza: zadłużenia się Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku, który ze względu na ogromne koszty amortyzacji (nowy obiekt z nowoczesnym sprzętem) może popaść w problemy finansowe - nie ukrywa wicemarszałek woj. pomorskiego.

Zaznacza jednocześnie, że w przypadku największej bolączki pomorskiego samorządu, tj. szpitala w Kościerzynie, rozważane są rozwiązania w ramach partnerstwa publiczno- -prywatnego, np. zbycie części lecznicy, ale w sposób, który nie ograniczy udzielania świadczeń oferowanych obecnie w placówce.

Pomysł sprzedaży pojawił się także w przypadku Szpitala Studenckiego w Gdańsku, który po utracie kontraktu na kardiologię przeżył finansową zapaść. Ostatecznie zwyciężyła idea połączenia go z Uniwersyteckim Centrum Klinicznym. Jednak i tu warunkiem jest zakres świadczeń, który nie będzie stanowił konkurencji dla pozostałych lecznic Trójmiasta.

- O konsolidacji wielu szpitali w jednej spółce na razie nie myślimy - przyznaje Hanna Zych- Cisoń. - Wychodzę raczej z założenia, że spółki same, bez narzucania niczego z góry, zaczną ze sobą współpracować.

W tej formule nie ma zbyt wiele miejsca na regionalne ambicje, tu trzeba stawiać na racjonalne myślenie.

I to jest może największy plus ustawy o działalności leczniczej: zaczęliśmy rozumieć, że kontrakt to nie wszystko, potrzebna jest również organizacja i współpraca. Jeśli spółka dostrzeże w tym korzyść, w sposób naturalny połączy się z inną.

- Naszą rolą jest natomiast koordynacja tych działań oraz stworzenie spójnego systemu informatycznego dla całego województwa, który w przyszłości umożliwi choćby wspólne zakupy - podkreśla wicemarszałek.

Małopolska: najpierw szpitale monospecjalistyczne

W województwie małopolskim przekształcona została na razie jedna lecznica marszałkowska: 600-łóżkowy Szpital Specjalistyczny im. L. Rydygiera w Krakowie.

- Placówka ma zysk za rok 2011 i dobry kontrakt na rok bieżący, co pozwala na optymistyczne prognozy finansowe. Jej bolączką jest 30 deficytowych łóżek psychiatrycznych, których, w kontekście Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego przyjętego przez województwo małopolskie, nie możemy zlikwidować, ale to już znacznie szerszy problem związany z finansowaniem psychiatrii - mówi Wojciech Kozak, wicemarszałek województwa małopolskiego odpowiedzialny m.in. za ochronę zdrowia.

W związku z doświadczeniami z "Rydygierem" samorząd planuje kolejne przekształcenia szpitali marszałkowskich, ale zanim zapadną decyzje, decydenci chcą mieć pewność, że te lecznice poradzą sobie w nowej formule.

Trwają obecnie przygotowania do wyboru zewnętrznej firmy doradczej.

- Zobowiązałem się wobec zarządu województwa, że za około dwa miesiące przedstawię chronologię postępowania w sprawach komercjalizacji jednostek marszałkowskich. Prawdopodobnie zaczniemy od tych monospecjalistycznych, np. w zakresie okulistyki i rehabilitacji - wyjaśnia marszałek.

Zadłużenie 14 szpitali marszałkowskich w Małopolsce wynosi obecnie około 144 mln zł ogółem, w tym 105 mln zł to zobowiązania krótkoterminowe.

Niepokoją nadwykonania i amortyzacja

- Większość placówek zachowuje płynność finansową, a ich plany finansowe "domykają się", jednak nie uwzględniają one np. podwyżek cen mediów, do jakich może dojść w ciągu roku. Nie uwzględniły także szokująco wysokich stawek OC, jakich żąda PZU w związku z puszczonym na wolny rynek ubezpieczeniem od zdarzeń medycznych. Mimo to nie mam na razie powodu przypuszczać, że w tym roku zajdzie konieczność współfinansowania z budżetu województwa, zgodnie z zapisami ustawy o działalności leczniczej, któregoś z naszych szpitali - przewiduje Wojciech Kozak.

Samorząd województwa uważnie przygląda się obecnie największym lecznicom marszałkowskim, w tym Krakowskiemu Szpitalowi Specjalistycznemu im. Jana Pawła II.

- Niepokoimy się ze względu na dużą amortyzację: w placówce miała miejsce duża inwestycja, budowa SOR-u. Mamy tu także 162 łóżka z kontraktem pod znakiem zapytania - wylicza małopolski wicemarszałek.

- Martwi również fakt, że Szpital Wojewódzki św. Łukasza w Tarnowie ma duże nadwykonania w zakresie radio- i chemioterapii. Tym bardziej że radioterapia będzie wkrótce otwierana również w Nowym Sączu.

I przyznaje: - Spełnimy w ten sposób europejskie standardy: 1 akcelerator na 300 tys. mieszkańców, jednak NFZ nie może unikać zapłaty za świadczenia onkologiczne. To jest niedopuszczalne.

Brak komentarzy

PARTNER PORTALU
partner portalu rynekzdrowia.pl
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia