Czas poprawić organizację opieki

Sytuacja pacjentów chorujących na stwardnienie rozsiane (SM) w Polsce poprawia się - co czwarty chory ma zapewniony dostęp do farmakoterapii, co stawia nas na średnim poziomie europejskim - podkreślają eksperci. Niestety, nadal wiele do życzenia pozostawia organizacja całościowej opieki nad tą grupą chorych.

31 maja przypada Światowy Dzień Stwardnienia Rozsianego pod hasłem "Życie z SM". Tomasz Połeć, prezes Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, wyjaśniał podczas konferencji naukowo-szkoleniowej pt.: "Leczenie stwardnienia rozsianego (SM) w Polsce - nowe perspektywy" w Warszawie, że należy mówić o tej chorobie, która w Polsce dotyka ok. 44 tys. osób, ponieważ społeczeństwo ma zbyt małą wiedzę na jej temat.

Ten brak wiedzy sprawia, że wiele osób żyjących z SM ukrywa chociażby przed pracodawcą fakt zachorowania z obawy o utratę pracy.

Z kolei Malina Wieczorek, autorka kampanii "Szkoła motywacji SM - walcz o siebie", tę zaznaczyła, że trzeba zrobić wszystko, aby zbudować świadomość tego, że mimo iż SM jest chorobą ciężką i przewlekłą, właściwa, jak najwcześniej rozpoczęta terapia, coraz cześciej daje chorym szanse na normalne funkcjonowanie.

Jest postęp

Agnieszka Włodarczyk, kierownik działu raportów Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, zwróciła uwagę na fakt, iż w Polsce chorzy na SM mają obecnie dostęp do czternastu leków w dwóch programach lekowych. Jak zaznaczyła, ta liczba leków wystarczy na zapewnienie chorym dostępu do najlepszej dla nich terapii.

- Istotnym elementem, który udało nam się wprowadzić w ostatnich latach, było zniesienie ograniczeń dotyczących trwania programu w pierwszorzutowej postaci RRSN. Program ten mógł być realizowany przez 60 miesięcy. Obecnie został pozbawiony limitu i terapia w ramach I linii leczenia może być stosowana bezterminowo - podkreśliła Agnieszka Włodarczyk. Dodała, że w ocenie AOTMiT to bardzo dobra zmiana, ponieważ wyznacznikiem doboru terapii i czasu trwania powinna być odpowiedź kliniczna. Tak też się dzieje w I linii. Niestety, aby chorzy mieli zapewniony komfort psychiczny, podobne ograniczenie czasowe należałoby znieść w programie II linii.

Włodarczyk wskazała również, że z badań wynika, iż nowsze leki charakteryzują się wyższą skutecznością. Niestety, w parze z efektywnością idzie większe ryzyko działań niepożądanych. Na przykład ryzyko rozwoju raka u osób przyjmujących daclizumab wynosi 2,3%, podczas gdy w grupie kontrolnej - 0,8%. Dlatego, w ocenie AOTMiT, terapię chorych na SM powinno się zaczynać od leczenia jak najbardziej bezpiecznego, przechodząc stopniowo do bardziej skutecznych, ale i agresywnych form terapii.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH