Dyrektywa unijna o czasie pracy lekarzy może okazać się kamykiem na drodze zmian w ochronie zdrowia, o który potknie się cały system

Uczestnicy IX Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który obradował 7 grudnia ub.r. w Warszawie, jasno sformułowali swoje stanowisko. Nie ma zgody na trzy miesiące spokoju. Przed 1 stycznia 2008 r. w szpitalach musi się zakończyć negocjowanie warunków płacowych, na jakich będzie podpisywana przez lekarzy klauzula opt-out, oznaczająca zgodę na przedłużenie czasu pracy ponad wymiar 48 godzin tygodniowo. Lekarze zagrozili także kolejną falą strajków oraz masowym wypowiadaniem umów o pracę.
Aleksander Sopliński, poseł PSL, członek Sejmowej Komisji Zdrowia, przypomniał, że dyrektywa została przyjęta przez Sejm poprzedniej kadencji w lipcu 2007 r. Nie zostały jednak, wbrew zapowiedziom, zagwarantowane w budżecie środki w wysokości 800 mln zł na implantację unijnych przepisów w Polsce.
- W Anglii dyrektywa była wdrażana przez cztery lata - mówi poseł Sopliński. - W tym czasie spokojnie zreformowano system, odciążając lekarzy specjalistów i wprowadzając dla nich dyżury pod telefonem. Większość dyżurów w szpitalach przejęli rezydenci. W polskich warunkach nie jest to sprawa tylko ministra zdrowia. Wszyscy czekamy na zaangażowanie premiera.

Na styczeń starczy

Lekarze wypowiadają się jasno: chcą pracować dłużej niż 48 godzin tygodniowo, ale za znacznie większe pieniądze. Dyrektywa stała się dla nich potężną bronią w walce o podwyżki, o które starają się od kilkudziesięciu lat. Tym bardziej że unijne przepisy regulujące czas ich pracy obowiązują w Polsce od 1 maja 2004 r., tj. od chwili przystąpienia do UE, co potwierdziły polskie sądy.
- Pieniędzy na podwyżki wystarczy na styczeń 2008 r. - ocenia Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. - Chodzi o rezerwy NFZ, choć i to rozwiązanie wydaje się kontrowersyjne, miały to bowiem być środki przeznaczone na pokrycie kosztów nadwykonań. Obecnie wygląda na to, że dyrektorzy znów będą musieli procesować się z Funduszem o zwrot tych pieniędzy, ponieważ rezerwa trafi wprawdzie do nich, ale na inny cel. Polityka resortu polega więc na tym, aby zabrać szpitalom po to, żeby im dać.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH