Longina Kaczmarska, przewodnicząca OZZPiP
Pielęgniarki są grupą zawodową, która chyba nigdy nie była dobrze opłacana. Mijają lata, co jakiś czas wybuchają protesty i strajki, jednak niewiele się zmienia. Można powiedzieć, że to swoisty paradoks, bo pielęgniarek jest zbyt mało, a będzie jeszcze mniej.
Longina Kaczmarska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, mówi wprost, że pielęgniarki zarabiają za mało i tłumaczy, iż środowisko oczekuje radykalnych zmian w tym zakresie.
– Wynagrodzenia pielęgniarek są bardzo zróżnicowane. Inaczej zarabiają w Warszawie, a inaczej na wschodzie Polski. W nielicznych placówkach są w stanie zarobić 3 tys. zł. Generalnie płace wahają się od 1400 zł do 3000 zł plus dodatki stażowe i wynagrodzenia za dyżury w dni wolne i święta – stwierdza Longina Kaczmarska.
Odczuły algorytm
O niskich pielęgniarskich zarobkach mówi też Elżbieta Garwacka-Czachor, wiceprezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych: – Myślałam, że zarobki na poziomie 1200 zł to przeszłość, jednak w szpitalach powiatowych to normalna stawka – przyznaje.
Wydaje się jednak, że stawki są niskie wszędzie. W jednym ze szpitali miejskich w Warszawie (w placówce proszą nas o zachowanie anonimowości) pielęgniarki – w zależności od kwalifikacji – zarabiają od 2700 zł do 3000 zł brutto. Do tego mogą liczyć na dodatek stażowy i dodatkowo płatne wynagrodzenie za dyżury w dni wolne i święta.
Natomiast w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Janowie Lubelskim pielęgniarka oddziałowa zarabia średnio 3100 zł brutto, specjalistka – 2650 zł, pielęgniarka „odcinkowa” – 2400 zł.
Jak tłumaczy nam Grażyna Szabat, rzecznik janowskiego szpitala, trzeba pamiętać, że jest to placówka w niewielkim mieście, obsługująca mały powiat (50 tys. mieszkańców). – Należy też przypomnieć o tym, że przez lata niekorzystny dla Lubelszczyzny algorytm spowodował słabsze finansowanie szpitali, co odbiło się także na zarobkach personelu – tłumaczy rzecznik.
W Białej Podlaskiej pielęgniarki zatrudnione w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym zarabiają średnio 3000 zł brutto plus dodatek stażowy.
– Większość zatrudnionych pielęgniarek w naszym szpitalu ma dwudziestoletni staż pracy – wyjaśnia Joanna Kozłowiec, rzecznik prasowy bialskiej placówki.
Nie wszyscy narzekają
Jednak nie wszystkie pielęgniarki narzekają na swoje zarobki. Te, które pracują w ramach kontraktu, mówią, że ich sytuacja jest inna. Elżbieta Wrona, przewodnicząca Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Kontraktowych (SPiPK) mówi otwarcie, że jest zadowolona z wysokości swoich zarobków: – Przechodzenie pielęgniarek na pracę w ramach kontraktu jest ich indywidualnym wyborem. Część pielęgniarek chętnie wybiera tę formę zatrudnienia, ponieważ daje ona szansę na wyższe zarobki – twierdzi przewodnicząca.
Jednak zarówno OZZPiP, jak i samorząd pielęgniarski są przeciwne tej formie zatrudnienia. Uważają, że pielęgniarki w ramach kontraktów pracują po 48 czy 72 godziny, a tym samym nie wykonują dobrze swojej pracy, co może być zagrożeniem dla pacjentów. – Te osoby pracują na 1,5-2 etaty i z tego wynikają ich wyższe zarobki – mówi Elżbieta Garwacka-Czachor.
Natomiast Longina Kaczmarska przekonuje, że przemęczone pielęgniarki na kontrakcie nie pracują dobrze: – Mówi się, że na oddziale jest pielęgniarka, ale mam wątpliwości, czy ona po tylu godzinach pracy naprawdę jest obok pacjenta.
Przytacza przykład lekarza z Głubczyc, który zmarł po wielogodzinnym dyżurze. – A trzeba pamiętać, że lekarz mógł spać, odpocząć, miał niewielu pacjentów, a pielęgniarka zatrudniona na szpitalnym oddziale po 12 godzinach pracy jest wrakiem fizycznym i psychicznym.
– Twierdzenie, że pielęgniarki kontraktowe pracują ponad swoje siły jest niczym nie popartą demagogią. Przypisując nam pracę po 48 czy nawet 72 dwie godziny, ktoś twierdzi, że jesteśmy osobami nieodpowiedzialnymi, którym dobro pacjenta jest obojętne. A ja kategorycznie twierdzę, że tak nie jest. Nie znam badań, które świadczyłyby o tym, że pielęgniarki kontraktowe są gorsze od tych pracujących na umowach o pracę – mówi z kolei Elżbieta Wrona.
Ile pracy za płacę?
Jedna sprawa to czas pracy pielęgniarek – inna to zakres obowiązków, które muszą wykonać na dyżurze. W tej chwili środowisko pielęgniarskie nie jest zadowolone z norm zatrudnienia i czeka na nowe, lepsze rozwiązania prawne. Te mają ujrzeć światło dzienne już niebawem. Niestety, może być tak, że będą dotyczyły niewielkiej liczby placówek – tylko tych publicznych.
Elżbieta Garwacka-Czachor przypomina, że nad nowymi normami zatrudnienia pracowano prawie dwa lata: – Nie wiem, czy to rozporządzenie rozwiąże problem, mam wątpliwości. Choć trzeba przyznać, że rozwiązania są lepsze od tych obecnie obowiązujących. Należy jednak pamiętać, że zgodnie z ustawą o działalności leczniczej, nowe normy zatrudnienia będą dotyczyły jedynie placówek publicznych. W placówkach niepublicznych dyrektor zatrudni tyle pielęgniarek, ile będzie uważał za stosowne – wyjaśnia.
– Mam nadzieję, że nowy algorytm przełoży się na potrzeby konkretnych oddziałów, ponieważ oddział oddziałowi nierówny. Na takich oddziałach, jak intensywna terapia czy pulmonologia, dwie pielęgniarki na 30 pacjentów to za mało – uważa Elżbieta Wrona.
Rozporządzenie we wrześniu
– Kończymy formalne prace nad nowym rozporządzeniem w sprawie norm zatrudnienia pielęgniarek – informuje nas Beata Cholewka, dyrektor departamentu pielęgniarek i położnych w Ministerstwie Zdrowia. – Bardzo trudno z poziomu resortu zdrowia ustalić, ile pielęgniarek na danym oddziale w konkretnym szpitalu ma pracować. Wręcz niemożliwe jest uwzględnienie specyfiki funkcjonowania na przykład wszystkich oddziałów wewnętrznych w Polsce – różniących się przecież wielkością, liczbą łóżek itp. – pod kątem określenia liczby pracujących tam pielęgniarek.
– Rozporządzenie powinno we wrześniu br. trafić do konsultacji zewnętrznych. Prace nad nim odbywały się z ogromnym udziałem m.in. samorządu pielęgniarskiego i naczelnych pielęgniarek, a więc osób, które praktycznie uczestniczą w ustalaniu norm zatrudnienia – zaznacza Jolanta Skolimowska, zastępca dyrektora departamentu pielęgniarek i położnych w Ministerstwie Zdrowia.
– Przede wszystkim zmieniliśmy te przepisy w taki sposób, aby były łatwe do zastosowania. Nie trzeba już będzie wykonywać tej żmudnej, matematycznej pracy w celu skatalogowania rodzajów świadczeń pielęgniarskich, co – za sprawą jeszcze obowiązujących zapisów – zajmuje nawet rok – przypomina Jolanta Skolimowska. – Rezygnujemy także z trudnego matematycznie wzoru służącego do obliczania norm.
Podkreśla, że w nowym rozporządzeniu przyjęto rozwiązania, pozwalające już po 3 miesiącach obliczania norm – w oparciu o załączone do rozporządzenia kategorie opieki, ich limity czasowe i odpowiedni wzór – określić, ile rzeczywiście pielęgniarek na danym oddziale jest potrzebnych. Takie obliczenia będą prowadzone na poziomie szpitala, a nie narzucane odgórnie przez resort zdrowia.
– Mamy przekonanie, że kadra zarządzająca w pielęgniarstwie skorzysta z możliwości, jakie daje nowe rozporządzenie, bowiem jest to narzędzie wskazujące na sposób ustalania norm, a nie przepisy, które rygorystycznie narzucają normy – stwierdza Jolanta Skolimowska.
Fenomenu niskich zarobków w grupie poszukiwanych specjalistów, jaką stanowią pielęgniarki, nikt nie potrafi wyjaśnić. Zdaniem wiceprezes Garwackiej-Czachor, być może powodem jest niechęć do zmiany miejsca zamieszkania przez pielęgniarki. W innym mieście mogłyby więcej zarobić, jednak ze względu na kwestie rodzinne nie chcą się przenosić.
Z kolei Longina Kaczmarska twierdzi, że środowisko pielęgniarek nie potrafi na tyle wstrząsnąć rządzącymi, żeby ci zadbali o wyższe zarobki dla tej grupy zawodowej: – Lekarz za jeden dyżur świąteczny może zarobić tyle, ile pielęgniarka przez cały miesiąc. Myślę, że płaca pielęgniarek jest już historycznie niska. Kolejne rządy nie widzą tego problemu. Młode pielęgniarki wyjeżdżają do pracy za granicę. Jest nas coraz mniej. Może gdyby doszło do radykalnego protestu, to problem zostałby rozwiązany. Jak do tej pory rządy nas się nie boją.
– Zarobki pielęgniarek na pewno nie są jeszcze satysfakcjonujące, są jednak zróżnicowane – zależą przecież m.in. od dyrekcji konkretnego szpitala, jego kondycji finansowej, ale także sposobu działania i negocjowania wynagrodzeń przez związki zawodowe w poszczególnych placówkach – mówi dyrektor Beata Cholewka.
I przypomina, że część środowiska pielęgniarskiego postulowała wprowadzenie odgórnej regulacji gwarantującej minimalną wysokość płacy dla tej grupy zawodowej. – Wyznaczanie takiej granicy byłoby, paradoksalnie, niekorzystne – uważa dyrektor Cholewka. – Pozwalałoby to bowiem kadrze zarządzającej podmiotami leczniczymi ustalać płace właśnie na poziomie owego minimum, nawet, gdy sytuacja szpitala umożliwiałaby wyższe zarobki pielęgniarek.
Elżbieta Wrona uważa, że zatrudnienie na kontrakcie jest jednym z możliwych rozwiązań. Zaznacza, że praca pielęgniarki i położnej zawsze była niedoceniana finansowo, jednak pozostawienie pielęgniarce i położnej wolności wyboru formy zatrudnienia stwarza szansę na bardziej satysfakcjonujące zarobki.
Zamiast "pistoletu strajkowego"
– Oczywiście można radykalizować swoje działania związane z oczekiwaną zmianą warunków pracy pielęgniarek i położnych, ale historia jednoznacznie wskazuje, że nie przynosiło to oczekiwanych skutków. Dlatego, w mojej ocenie, nadszedł czas, aby nasze środowisko w nowy sposób spojrzało na rolę pielęgniarki i położnej w całym systemie ochrony zdrowia – podkreśla Elżbieta Wrona.
I dodaje: – Może już czas na rozpoczęcie szczerej wewnętrznej dyskusji na temat problemów nurtujących nasze środowisko, co w konsekwencji powinno zaowocować wypracowaniem propozycji rozwiązań systemowych. Lobbowanie na rzecz tych nowych rozwiązań, w mojej opinii, może być skuteczniejsze niż przystawianie „pistoletu strajkowego”.
***
Wnioski z resortowego monitoringu wynagrodzeń
Z danych gromadzonych przez Ministerstwo Zdrowia, opartych na informacjach przekazywanych przez dyrektorów placówek, wynika, iż od listopada 2007 r.
do kwietnia 2011 r. wzrost średnich miesięcznych wynagrodzeń łącznych brutto (wynagrodzenie zasadnicze brutto wraz z dodatkami i wynagrodzeniem za dyżury) lekarzy zatrudnionych na etatach wyniósł dla:
* ordynatorów, zastępców ordynatorów – ok. 40% (z 7 586 zł do 10 633 zł),
* lekarzy specjalistów – ok. 37% (z 5 435 zł do 7 442 zł),
* lekarzy z I stopniem specjalizacji – ok. 26% (z 5 108 zł do 6 447 zł),
* lekarzy bez specjalizacji (innych niż lekarze stażyści i specjalizujący się w ramach tzw. rezydentury) – ok. 34% (z 4 044 zł do 5 433 zł).
W tym samym okresie wysokość średnich miesięcznych wynagrodzeń łącznych brutto (wynagrodzenie zasadnicze brutto wraz ze wszelkimi dodatkami) pielęgniarek i położnych zatrudnionych na etatach wzrosła dla grupy:
* specjalistek pielęgniarek/położnych
– o ok. 20% (z 2 995 zł do 3 582 zł),
* starszych pielęgniarek/położnych – o ok. 23% (z 2 564 zł do 3 163 zł),
* pozostałych pielęgniarek/położnych
– o ok. 28% (z 2 194 zł do 2 812 zł).
Procentowy wzrost zarobków pielęgniarek i położnych – w okresie obowiązywania przepisu art. 59a ustawy o ZOZ-ach (od 16 października 2007 r.) – był niższy niż wzrost wynagrodzeń lekarzy. Ograniczeniu skali tej dysproporcji służyła regulacja zawarta w art. 2 ustawy z 22 października 2010 r.
o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej (zastąpiła art. 59a ustawy o ZOZ-ach, wskazując, że ¾ środków na podwyżki przeznaczone musi być na wzrost wynagrodzeń pielęgniarek i położnych).
W ankietowanych zakładach, w których zastosowano art. 2, w okresie październik 2010 r. – kwiecień 2011 r. wysokość średnich miesięcznych wynagrodzeń łącznych brutto (wynagrodzenie zasadnicze brutto wraz ze wszelkimi dodatkami) pielęgniarek i położnych zatrudnionych na etatach wzrosła dla grupy:
* specjalistek pielęgniarek/położnych
– o 253 zł (z 3 552 zł do 3 805 zł),
* starszych pielęgniarek/położnych – o 171 zł (z 3 165 zł do 3 336 zł),
* pozostałych pielęgniarek/położnych
– o 217 zł (z 2 745 zł do 2 963 zł).
Źródło: Ministerstwo Zdrowia – "Informacja na temat dynamiki poziomu wynagrodzeń wybranych grup zawodowych w polskich szpitalach w okresie listopad 2007 r. -kwiecień 2011 r."
OZZL poprze protest pacjentów przed MZ w Dniu Dziecka
BRAK SZACUNKU,NAWET I WYŚMIEWANIE W REKLAMACH TELEWIZYJNYCH !!!BRAK SOLDARNOŚCI ZAWODOWEJ!!! OSTRZEGAM PRZED TAKIM WYBOREM ZAWODOWYM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!