Były minister zdrowia nie dopuszcza do siebie myśli, że któryś z jego współpracowników mógł wziąć łapówkę

Był jednym z najbliższych współpracowników prof. Religi. Ostatnio - wiceministrem zdrowia.
Wcześniej, w latach 2003-05, był zastępcą dyrektora ds. klinicznych i organizacyjnych Instytutu Kardiologii w Warszawie. Właśnie do tego okresu pracy b. wiceministra (obecnie jest dyrektorem Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego) poważne zastrzeżenia ma Biuro do spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Łodzi.
Na tyle poważne, że po zatrzymaniu Jarosława Pinkasa, łódzki Sąd Rejonowy 18 kwietnia postanowił wydać decyzję o jego aresztowaniu na trzy miesiące.
Sąd wyszedł z założenia, że podejrzany będąc na wolności, mógłby utrudniać śledztwo.
Oprócz Pinkasa, o korupcję podejrzani są: Danuta G. - kierownik pracowni chemii klinicznej Instytutu oraz Dariusz S. - kierownik zakładu biochemii klinicznej Instytutu. Wobec tych osób zastosowano poręczenie majątkowe.
Nie mogą one opuszczać Polski.
Zarzuty wobec tej trójki to efekt ogólnokrajowego śledztwa dotyczącego nieprawidłowości związanych z organizowaniem przetargów na dostawę sprzętu medycznego i odczynników oraz konkursów związanych z outsourcingiem dla ZOZ-ów w latach 2001-07. Śledztwo jest rozwojowe.
Prokuratura zarzuca Pinkasowi popełnienie korupcji, gdy był dyrektorem w Instytucie Kardiologii.
- Mamy dowody na to, że podejrzany przyjął co najmniej 55 tys. złotych. Gdybyśmy ich nie mieli, to nie stawialibyśmy zarzutu - podkreśla Bogumiła Tarkowska, szefowa łódzkiego Biura.
Były wiceminister nie przyznaje się do winy, zapowiadając, że złoży zażalenie na postanowienie łódzkiego sądu. Jego adwokat, Grzegorz Fertak, mówił dziennikarzom tuż po decyzji sądu: - Mój klient prosił, żeby przekazać, iż zrobiłby jeszcze raz wszystko, o co jest podejrzany. Nie przyznał się do przyjęcia łapówki i będzie się konsekwentnie bronił w procesie.
Adwokat Pinkasa powiadomił również media, że dysponuje poręczeniami 20 osób publicznych. Nie sprecyzował, kto konkretnie chce ręczyć za jego klienta, wyjaśniając, że nie dostał zgody od poręczających na ujawnienie opinii publicznej ich nazwisk.

Mają fakturę

Co zatem Jarosławowi Pinkasowi zarzuca prokuratura? Za przychylność podczas przetargu miał zażądać od spółki wyremontowania gabinetu swojego ówczesnego szefa prof.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH