Chór to moje Życie

Mawiają, że muzyka łagodzi obyczaje. Jednak dla niektórych jest czymś więcej niż rozrywką lub pasją. Jest sposobem na życie. - Mogę powiedzieć, że chór jest scenariuszem na całe moje dorosłe życie - przyznaje doktor Barbara Malisz-Rottke, założycielka m.in. chóru Medici Pro Musica, działającego przy Warmińsko-Mazurskiej Izbie Lekarskiej.

Już podczas studiów na Akademii Medycznej w Szczecinie zapisała się do chóru akademickiego.

Później pracowała na uczelni przez 12 lat i cały czas śpiewała w chórze.

- Teraz mogę powiedzieć, że z przyjaciółmi, których wtedy poznałam, jestem do dziś. Byłam tam pierwszą chórzystką, która urodziła dziecko i śpiewała z synkiem na ręku. Po 12 latach los rzucił mnie do Olsztyna, mojego rodzinnego miasta. W Olsztynie miałam wielu przyjaciół, ale nie znałam olsztyńskiego środowiska medycznego. Okazało się, że jest wielu utalentowanych muzycznie lekarzy. Kontaktowałam się z nimi i udało mi się wówczas założyć taki minizespół.

- Pierwszymi osobami w tym zespole byli, poza mną i moim mężem Włodzimierzem Rottke, pięknie śpiewający: Ania Klementowska i Mundek Brzozowski. Później dołączyło kolejnych kilku lekarzy.

Wśród nich śpiewający do dziś Dorota i Maciej Michałowscy oraz Bogdan Paliński, nasz wieloletni dyrygent - mówi doktor Malisz-Rottke.

Przyjaźń i muzyka

Pierwsze 10 lat działalności było dość siermiężne. - Było niewiele osób, staraliśmy się organizować wspólne wyjazdy, odbywaliśmy próby, prezentowaliśmy się na wielu koncertach.

Jednak z biegiem czasu zaczęliśmy obrastać w przysłowiowe piórka, przychodziły do nas nowe osoby, wspaniałe i utalentowane. Kilku kolegów, którzy dołączyli do nas w latach 90. nie jest lekarzami... Wspólnie jednak wypracowaliśmy artystyczny trzon. Wszyscy stanowimy jedną, wielką, przyjacielską grupę.

Dla doktor Malisz-Rottke jej muzyczna historia to historia życiowych przyjaźni. - Na próby przychodzimy zmęczeni, po pracy, a wychodzimy zrelaksowani z uśmiechem na twarzy. Nawet w sytuacjach trudnych życiowo zawsze wiedziałam, że w przyjaciołach z chóru znajdę oparcie i zrozumienie.

Swoje uzdolnienia muzyczne tak naprawdę odkryła na VI roku studiów, kiedy zaczęła śpiewać w chórze.

Piękny sopran

- Wiedziałam, że mam słuch, moi bracia grali na skrzypcach, ale nie przypuszczałam, że mam takie możliwości głosowe. To, co koleżankom sprawiało trudność, mi przychodziło z łatwością. Odkrycie, że mogę dobrze śpiewać sprawiało mi wiele przyjemności. Nie przeszkadzał fakt, że jestem jedną z niewielu osób w zespole, która nie zna zapisu nutowego.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH