Odstawiamy w kąt dwururkę, gdzieś gubimy myśliwski wątek. Profesor Jerzy Walecki sięga po przechowywane zdjęcia, pożółkłe gazety i pamiątki.

Z profesorem mieliśmy rozmawiać o jego myśliwskiej pasji i po trosze o wszystkim, co jest związane z takim hobby: Mazurach, lasach, widokach łąk osnutych poranną mgłą i smaku bigosu zajadanego z kotła na leśnej polanie. Nie wyszło. A wszystko przez dubeltówkę - piękną, prawie 100-letnią sauerkę odziedziczoną po dziadku...
Z dwururki do dzisiaj można wystrzelić.
Jest w świetnym stanie, bo kto jak kto, ale Henryk Jiruska, komendant przedwojennej lwowskiej szkoły korpusu kadetów, wiedział, jak obchodzić się z bronią. Ale to nie on uczył wnuka polowań. W latach 60. młody Jurek Walecki, wtedy licealista ze słynnej żoliborskiej "jedynki", jak gąbka chłonął inne życiowe nauki swego ówczesnego mentora. Słuchał opowieści o cudzie nad Wisłą, o walce dziadka w II korpusie armii generała Andersa i o tym, jak po powrocie do kraju w 1949 roku ten były sanacyjny oficer trafił na dwa lata do stalinowskiego więzienia. - Dziadek pamiętał twarz komisarza Berii. Składał mu raport przed wypłynięciem na Morze Kaspijskie statku wiozącego polskich żołnierzy do Iranu - mówi profesor Jerzy Walecki.

Jak w dawnym dworku

Odstawiamy w kąt dwururkę, gdzieś gubimy myśliwski wątek. Profesor ze wzruszeniem sięga po przechowywane zdjęcia, pożółkłe gazety i pamiątki. Nie mają żadnej wartości, którą można by podać w złotówkach, ale dla niego są bezcenne - składają się na opis rodzinnej, pasjonującej sagi. To z tej historii profesor zawsze czerpał siłę do stawiania czoła trudnym życiowym wyzwaniom.
W spokojny wieczór lubi zagłębić się w fotelu z lampką dobrego wina w ręce i powspominać. - Pewnie jestem trochę sentymentalny, ale to chyba nic złego - usprawiedliwia się.
W salonie i holu domu profesora stylizowanym na dawny polski dworek wiszą portrety kilku pokoleń rodziny Waleckich. Nadają szczególny klimat temu miejscu. Część została namalowana w rewanżu przez malarzy, a zarazem i wdzięcznych pacjentów, bo co najmniej ośmiu bliższych i dalszych krewnych, nie licząc rodziców Jerzego Waleckiego, było lekarzami. Nadal jest to jedna z liczniejszych rodzin lekarskich w Polsce.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH