Były dyrektor dąbrowskiego Szpitala Specjalistycznego szuka pracy. Nie znajdzie jej tam, gdzie władzę ma SLD.

11 kwietnia Artur Borowicz przestał być dyrektorem Szpitala Specjalistycznego im. Sz. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej. Co prawda wedle umowy o pracę miał być nim do 30 marca 2010 r., ale władza, która podpisała z nim kontrakt, przestała rządzić, a ta, która nastała, nie darzyła sympatią doktora Borowicza.
Umowę rozwiązano za porozumieniem stron. Jak zwał, tak zwał, ale Borowicz uważa, że musiał odejść z przyczyn politycznych.
Tu wybory wygrała koalicja Lewica i Demokraci, w którym prym wiódł SLD. W II turze starł się jego kandydat - Zbigniew Podraza (b. wiceminister zdrowia) z reprezentantem PO - Zbigniewem Meresem (b. komendantem głównym Państwowej Straży Pożarnej).
Borowicz, jako "peowiec", jawnie popierał gen. Meresa.

Na celowniku

- Wiedziałem, że długo miejsca w szpitalu nie zagrzeję, że znajdę się jako jeden z pierwszych na celowniku, bo jestem "biały"! - wspomina Borowicz.
Wkrótce nowa władza w Dąbrowie spostrzegła, że będzie miała z Borowiczem mały problem. Polegał na tym, że między pierwszą a drugą turą wyborów, ówczesny pracodawca dyrektora dąbrowskiego Szpitala - prezydent Jerzy Talkowski, zrezygnował w umowie z okresu wypowiedzenia.
Skąd ta zmiana? - Bo życie jakie jest, każdy wie. W ten sposób zabezpieczono mnie przed zwolnieniem w ciągu dwóch tygodni.
Borowicz zaczął kierować Szpitalem 24 października 2005 r. Zastąpił na stanowisku Beatę Małecką-Liberę, która została posłanką z listy PO.
- Nowy prezydent ma prawo dobierać sobie współpracowników, ale w tym doborze nie powinno się uwzględniać jedynie wspólnoty politycznej. Pod uwagę powinny być brane także inne czynniki, czyli jakim się jest menedżerem, jak prowadzony jest szpital. W moim przypadku nie wzięto tych czynników pod uwagę. Powiedziano mi wprost, że nie jestem mile widziany na tej posadzie i mam sobie poszukać pracy - wyjawia Artur Borowicz. - Zaproponowałem kompromisowe rozwiązanie.

Wyniki

W lutym br. Borowicz zawiadomił prezydenta Podrazę, że gotów jest odejść ze Szpitala za 3-miesięcznym wypowiedzeniem (brutto zarabiał 10 040 zł miesięcznie). Prezydent powiedział, że nie widzi przeszkód, ale tylko na zasadzie porozumienia między stronami. Czyli: bez jakiejkolwiek formy rekompensaty.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH