Menedżerowie polskich placówek medycznych borykają się z wieloma problemami. Źle motywowani finansowo, desperacko walczą o pieniądze na inwestycje oraz ich realizację.

Zmagają się z formalizmem, nieprecyzyjnymi przepisami i trudnymi sprawami wewnątrzszpitalnymi. Publiczni i prywatni świadczeniodawcy mają przy tym powody do wzajemnej zazdrości - okazało się podczas dyskusji w trakcie III Forum Rynku Zdrowia.
Swobody w podejmowaniu decyzji zazdroszczą publiczni prywatnym. Prywatni zaś chcieliby mieć taki dostęp do dotacji na inwestycje, jak ich koledzy w szpitalach publicznych.

Komu łatwiej

- Niepublicznym szpitalom zazdroszczę swobody w podejmowaniu decyzji i oferowania na rynku różnych usług medycznych, a także mniejszego uzależnienia od polityki - twierdzi Wojciech Puzyna, dyrektor Szpitala Specjalistycznego św. Zofii w Warszawie.
- Niewielu rzeczy zazdrościmy szpitalom publicznym, ale dotacji na remonty, na zakup aparatury tak - przyznaje Adam Rozwadowski, prezes Enel-Med. - Te dotacje są bardzo wysokie i nie jest to tylko przypływ gotówki z NFZ. My aparaturę musimy kupować z własnych środków, z kredytów, musimy również zadbać o to, żeby ten kredyt spłacić.
Krzysztof Tuczapski, prezes zarządu Zamojskiego Szpitala Niepublicznego Sp. z o.o., zazdrości dyrektorom szpitali publicznych, że nie mają bicza ekonomicznego: - Ja odpowiadam sam, całym swoim majątkiem za podejmowane decyzje ekonomiczne, łącznie z odpowiedzialnością karną i mogę stracić pracę tak samo, jak dyrektorzy placówek publicznych, z których większość nie ponosi jednak tak poważnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
W opinii dyrektora Tuczapskiego, publiczny ZOZ jest o wiele łatwiejszy do prowadzenia. Nie dotyczą go bowiem obciążenia podatkowe, w przeciwieństwie do placówek niepublicznych, którym trudniej jest zdobyć środki na inwestycje.

Można zarobić

Publiczne placówki medyczne rzeczywiście mają możliwość sięgania po fundusze na inwestycje do większej liczby źródeł niż prywatne, które mają dostęp de facto tylko do unijnych funduszy strukturalnych. Z funduszy regionalnych z kolei paradoksalnie wykluczone zostały dawne publiczne ZOZ-y, przekształcone w spółki prawa handlowego. Będąc spółkami komunalnymi zyskiwały za to status zakładu niepublicznego.
Takie placówki myślą zatem - jak np. szpital w Zamościu - o inwestorach zewnętrznych. - Jest możliwość pozyskiwania inwestorów zagranicznych z konkretnymi pieniędzmi - twierdzi Krzysztof Tuczapski. - To jest interes do zrobienia. Wydaje mi się, że kto pierwszy zainwestuje w nasze szpitale, obojętnie - czy na zachodzie czy na południu Polski - zrobi niezły interes.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH