Prywatna opieka ambulatoryjna może nie przynosi kokosów, jednak lekarze - przedsiębiorcy zdali egzamin na tym rynku

Do prywatnej działalności nowych podmiotów nie dołożono ani złotówki więcej niż wydawano dotychczas, a mimo to opieka nad pacjentem "w rejonie" zaczęła działać o niebo lepiej za sprawą zmian w jej organizacji.
Dostanie się do gabinetu w POZ-ie nawet po godzinie 13.00, w wielu miejscowościach przestało być problemem. Lekarze przejawiali zapał do pracy wspierany siłą, jak sami mówią, "zarobków w miarę normalnych, nawet w stosunku do krajów Europy Zachodniej". W 1997 roku lekarz na kontrakcie z wojewodą zarabiał nawet ok. 5 tys. zł. Realnie były to co prawda trzy razy mniejsze pieniądze niż np. zarabiane przez podobnie pracujących kolegów z Niemiec, ale w polskich warunkach mogły uchodzić niemal za eldorado.

Brandenburgii

Wkrótce po tych pierwszych zmianach postawiono w systemie na tworzenie instytucji lekarza rodzinnego. Najwięcej takich praktyk powstawało w byłych województwach: wrocławskim, wałbrzyskim i zielonogórskim. W ten sposób przekształcano w szczególności wiejskie ośrodki zdrowia. Na wschodzie przodowało pod tym względem woj. chełmskie. W woj. zielonogórskim w 2000 r. ponad 80 proc. podmiotów działających w podstawowej opiece zdrowotnej miało status prywatnych - najwięcej w Polsce. Tam aktywnych lekarzy inspirował przykład sąsiadującej przez granicę Brandenburgii, gdzie po zburzeniu muru berlińskiego z powodzeniem reformowano służbę zdrowia.
W 2000 r. ruszyła prywatyzacja specjalistyki ambulatoryjnej. System funkcjonował coraz sprawniej, realizując ideę dostępności pacjenta do leczenia w POZ. W woj. dolno śląskim czy zachodniopomorskim lekarze rodzinni w ramach kontraktu otrzymywali nawet pieniądze na opłacanie konsultacji specjalistycznych.
- To działało - mówi Robert Sapa, lekarz rodzinny i rzecznik Porozumienia Zielonogórskiego. - Lekarz POZ, ponieważ mógł zapłacić za specjalistykę, konsultacje specjalistyczne uzyskiwał w terminie przez siebie oczekiwanym, a pacjent wracał z konsultacją opracowaną wedle życzenia lekarza rodzinnego.
Zadowolenie lekarzy rodzinnych i szefów niepublicznych ZOZ-ów z dobrze funkcjonującego systemu ambulatoryjnego nie trwało długo. Stopniowo pula środków przeznaczanych na działalność POZ i rezerwowanych na ten cel w budżecie Kas Chorych, a potem NFZ, spadła z 15% do nieco ponad 10%. Środki przesuwano na inne działy lecznictwa, głównie do stacjonarnego, żeby ratować upadające finanse szpitali.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH