Elżbieta Piotrowska-Rutkowska | 24-02-2017 16:00

Apteka jest dla pacjenta

- Poselski projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego służy pacjentowi. Nigdy nie było ze strony aptekarzy takiego sformułowania, że apteka ma być dla aptekarza. Ona pełni rolę służebną wobec pacjenta - podkreśla ELŻBIETA PIOTROWSKA-RUTKOWSKA, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Jesteśmy bardzo zaniepokojeni i zdziwieni tym, co się stało w ostatnim czasie, czyli tym, że komisja ds. deregulacji oddaliła poselski projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego, k tóry teraz będzie procedowany na plenarnym posiedzeniu Sejmu - przyznała Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, w programie "Polska na Dzień Dobry Weekend" Telewizji Republika.

- Decyzja tej komisji jest tym bardziej zaskakująca, że komisja zdrowia wyraziła pozytywną opinię dotyczącą tego projektu - dodała.

Co wprowadza projekt

Jak oceniła szefowa samorządu aptekarskiego, zasadniczym celem tego projektu jest uregulowanie rynku farmaceutycznego i przywrócenie roli apteki jako placówki ochrony zdrowia, a nie sklepu z lekami: - Celem jest ograniczenie koncentracji aptek, z którą mamy teraz do czynienia - apteki otwierają się stadnie, głównie nie tam, gdzie powinny. Dlatego kryteria demograficzne i geograficzne są jak najbardziej uzasadnione.

Jej zdaniem, projekt ma też za zadanie ograniczenie "usieciowienia" aptek, a w konsekwencji monopolizacji rynku aptecznego. - W 2004 roku mieliśmy 45 sieci aptecznych, obecnie jest ich już ponad 390. Wiele z tych sieci posiada dużą liczbę aptek - 50 i więcej. Jedna posiada ich aż 600. Tam zainwestowany jest duży kapitał inwestorów zagranicznych - mówiła prezes NRA.

Dodała: - Zgodzę się, że jest też dużo kapitału polskiego w sieciach aptecznych, ale są także sieci apteczne z kapitałem zagranicznym i to one mają przeważający udział w rynku albo będą do tego dążyć.

- Jak ważny jest to problem, pokazuje przykład reakcji ambasadorów państw, których kapitał zasila sieci w Polsce. Skierowali oni do sejmowej komisji ds. deregulacji pismo, w którym nie zgadzają się na jakąkolwiek regulację po stronie państwa polskiego, jeśli chodzi o system apteczny, grożąc nawet odszkodowaniami za wywłaszczenie kapitału - przypominała prezes NRA.

Jej zdaniem, istnieje zatem niebezpieczeństwo, że rynek polski zostanie zdominowany przez sieci z udziałem kapitału zagranicznego: izraelskiego, kanadyjskiego, litewskiego czy amerykańskiego: - Wtedy małe sieci, z kapitałem polskim, nie mają szansy bytu na tym rynku. To się stanie w najbliższym czasie. Dziennie upadają dwie apteki indywidualne, a w ich miejsce powstają trzy apteki sieciowe - dodała Piotrowska-Rutkowska.

Mniej aptek, wyższe ceny?

- 95% aptek na rynku polskim to apteki będące własnością podmiotów polskich. W naszym związku są też małe, rodzinne firmy, które posiadają 5 aptek. Izba wykorzystuje informacje dotyczące własności aptek, manipulując tymi informacjami - mówiła z kolei mec. Lidia Kołucka-Żuk, reprezentująca Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

- Komisja ds. deregulacji stanęła po stronie pacjentów i zdrowego rozsądku. Matematyka jest nieubłagana. Jeśli lobbyści z NRA próbują doprowadzić do ograniczenia liczby aptek, wprowadzając m.in. kryteria demograficzno-geograficzne, oznacza to, że w pewnym okresie liczba aptek w Polsce zmaleje - dodała.

Jak wskazała, trudno sobie wyobrazić sytuację, by nagle prawnicy, notariusze, adwokaci wprowadzili obostrzenie, że od teraz nie może się otworzyć nowa kancelaria w promieniu 1 kilometra lub by na danym terenie mogła obsłużyć mniej niż 3 tysiące osób.

- Spowodowałoby to ogromny wzrost cen, kompletną deregulację i do tego zmierza obecny projekt. On był antypacjencki i skierowany przeciwko farmaceutom, którzy pracują w polskich aptekach. Projekt uderza w najbiedniejsze grupy pacjentów w Polsce - powtarzała mec. Kołucka-Żuk. Jej zdaniem, jeśli spadnie liczba aptek w Polsce, ceny wzrosną.

- W dodatku producenci będą wykorzystywać swoją pozycję w negocjacjach z rozproszonymi aptekami na rynku - ostrzega.