MARCIN KAUTSCH, Instytut Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

Jakiś czas temu przy ZOZ-ach powołano rady nadzorcze. Ktoś jednak w Ministerstwie Zdrowia musiał zrozumieć, co to jest rada nadzorcza i ciała te zmieniono na rady społeczne. Nie jestem prawnikiem, dlatego niniejsza opinia jest efektem moich doświadczeń jako przewodniczącego i członka rady społecznej oraz konsultanta w zarządzaniu ochroną zdrowia.

Kwiatek do kożucha

Bez względu jednak na to, z jakiej pozycji wypowiada się na temat rad, zacząć należałoby od tego, że konstrukcja prawna i umocowanie rady społecznej, która w innych sektorach ma wspomagać zarządzanie, powoduje, iż w opiece zdrowotnej jest to twór sztuczny, który tej roli w żaden sposób nie spełnia.
Rzeczywistość gospodarcza wymusza szybkie decyzje na tych, którzy chcą przetrwać, a zwlekanie z decyzją nie sprzyja byciu konkurencyjnym. Ustawodawca zafundował nam ciało, które ma się wypowiadać w kwestiach istotnych oraz nieistotnych, acz jego głos nie jest do końca wiążący ani dla dyrektora zakładu, ani dla organu założycielskiego.
Ponieważ w wielu przypadkach dyrektor nie może jednak podjąć decyzji, musi z nią zwlekać do czasu zebrania się rady, która nie może mu udzielić (czy też może, ale tego nie robi) pełnomocnictwa w sprawach błahych. Sprawia to, że decyzje i działania nie są podejmowane albo rada "klepie" to, co od dawna funkcjonuje. Jednym z zadań rad jest opiniowanie spraw związanych z zarządzaniem majątkiem trwałym, co oznacza np. wydanie zgody na zbycie kompletnie zdezelowanego żuka, który jest tylko i wyłącznie kłopotem dla zakładu.

Takie umocowanie...

Umocowanie i rola rady społecznej sprawiają, że w praktyce polskiej opieki zdrowotnej dochodzi do częstszych bezpośrednich kontaktów między zakładem a organem założycielskim - w porównaniu z kontaktami między ww. podmiotami, realizowanymi za pośrednictwem rady. Można wręcz stwierdzić, że kontakty między organem założycielskim a zakładem odbywają się w większości bez udziału rady. Poza tym głos decydujący ma i tak organ założycielski. To oznacza, że jak dzieje się coś naprawdę ważnego, to dyrektor w te pędy biegnie do starosty, a nie do przewodniczącego rady społecznej. I ma rację. Każde inne postępowanie byłoby nierozsądne.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH