Rozmowa z Jackiem Grabowskim, wiceprezesem Narodowego Funduszu Zdrowia

Wdrożenie w lipcu br. nowego systemu rozliczeń ze szpitalami w ramach Jednorodnych Grup Pacjentów wywołało liczne komentarze dotyczące nie tyle samej istoty JGP, ile stylu ich wprowadzenia.
Tempo okazało się szokujące - decyzja Funduszu zapadła przecież w czerwcu, na trzy tygodnie przed terminem wdrożenia.
Tymczasem europejscy eksperci twierdzą, że na przygotowanie systemu i przeszkolenie kadr potrzebne są co najmniej dwa lata… - To wszystko prawda, ale Polska ma swoją specyfikę. Jesteśmy daleko w tyle za innymi i aby ich dogonić, musimy, niestety, biec tam, gdzie inni mogą rozważnie kroczyć. Oczywiście, najlepiej byłoby zrobić tak, jak zrobili np. Niemcy, którzy przez dwa lata prowadzili rozliczenia równolegle w dwóch systemach: starym i nowym, ale pamiętajmy, że wydali na to wiele milionów euro. Nas nie byłoby na to stać.
Niemiecki system finansowania był na tyle patologiczny, że sięgnięto w końcu po australijskie DRG, a kilkuletni okres przygotowań służył eliminacji drastycznych wahnięć poziomu finansowania szpitali.

- Czy to oznacza, że polskie szpitale pozostaną bez ochrony przed zaburzeniami, które mogą się pojawić w trakcie zmiany systemu?

- Nie. Zrekompensujemy to poprzez wprowadzenie nowego systemu w trakcie wzrostu przychodów. To kolejny powód, dla którego zdecydowaliśmy się na wdrożenie JGP już teraz. Rok 2008 jest doskonałym rokiem finansowym.
Przychody Funduszu wzrosły o 15%. To sytuacja bez precedensu w stosunku do wcześniejszych lat. Dzięki temu mamy osłonę dla projektu nowego systemu rozliczeń, na którym żadna z dziedzin medycyny ma nie stracić, ale większość z nich powinna zyskać.
Tempo wdrożenia wynikało także z naszego przeświadczenia, opartego o wcześniejsze doświadczenia, że nowe projekty pozostają wirtualne, dopóki nie ruszą w praktyce. Nie wiem, jak jest w innych krajach, ale u nas tak to właśnie wygląda.
Mimo że prace nad JGP trwały od dawna, niektóre specjalności medyczne nawet nie zaczęły przygotowywać się do zmian. Wynikało to zapewne z przekonania, że wszelki wysiłek jest zbędny, skoro i tak będzie jak zawsze, tzn. nic się nie wydarzy.

- Skoro mowa o polskiej specyfice.
Czy uważa Pan, że realizacja długich, rozpisanych w czasie programów jest u nas w ogóle możliwa? Pomijając kwestię kosztów, każda kolejna ekipa rządowa przynosi nowy kierunek zmian.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH