Rozmowa z Jackiem Paszkiewiczem, prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia

Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jacek Paszkiewicz chce, aby przy planowaniu inwestycji przez zakłady opieki zdrowotnej płatnik wydawał opinię, która następnie byłaby wiążąca dla właściwego oddziału wojewódzkiego NFZ. Jego zdaniem ograniczy to chaos inwestycyjny w ochronie zdrowia i pozwoli menedżerom długofalowe planowanie rozwoju ich placówek. Opowiada się też za tym, by Fundusz miał możliwość uzyskiwania informacji o strukturze kosztów placówek medycznych, z którymi podpisuje kontrakty.
W wywiadzie udzielonym Rynkowi Zdrowia tuż przed Świętami Bożego Narodzenia prezes Paszkiewicz przestrzega, że 2008 rok nie będzie już tak dobry pod względem finansowym dla płatnika, jak rok poprzedni.

- Objął pan stanowisko prezesa NFZ w krytycznym momencie - nie wiadomo, jak zachowają się lekarze w szpitalach, Porozumienie Zielonogórskie grozi, że nie podpisze kontraktów. Co zamierza pan zrobić w tej sytuacji?

- Koniec roku jest zawsze trudny dla Narodowego Funduszu Zdrowia, ponieważ jest to czas ustalania warunków kontraktów na następny rok. Kontraktacji zawsze towarzyszy dużo emocji. To naturalny stan rzeczy dla płatnika. Nie pamiętam, żeby w poprzednich latach było inaczej.

- Czy pana receptą jest więc przeczekanie?

- Nie. Po prostu stan, który państwo odbieracie jako zagrożenie, jest w tym okresie stanem naturalnym. Wie o tym każdy, kto doświadczył choć jednego cyklu kontraktowania. Przy ustalaniu planów i kontraktowaniu zawsze są jednostki zadowolone, mniej zadowolone, rodzą się konflikty. To naturalne przy ustalaniu dużych kwot finansowych, które mają decydujące znaczenie dla bytu szpitali w następnym roku. Kreowanie zagrożenia jest też pewnym elementem negocjacji i nie wpływa znamiennie na to, co się dzieje w NFZ. Pracownicy są do tego już przyzwyczajeni.

- Ale w poprzednich latach nie było takiego twardego narzędzia nacisku, jakim obecnie dysponują lekarze, a z którym muszą liczyć się dyrektorzy szpitali - nowych przepisów o czasie pracy.

- Ale były inne sytuacje. Nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek końcówka roku była lekka. Rok temu było trudno, dwa lata temu też, trzy lata temu podobnie, a cztery lata temu fatalnie. Muszę powiedzieć, że ten rok jest spokojniejszy niż rok 2005 czy 2004, bo przychody ze składki, licząc rok do roku, są znacząco większe. Dlatego oceniam, że poziom nacisku świadczeniodawców jest obecnie niższy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH