Zmarł pacjent odesłany do innego szpitala; jakie argumenty uzna sąd?

Sąd ma 6 listopada ogłosić wyrok w procesie lekarza z Nidzicy, który przed dwoma laty nie przyjął do szpitala rannego - chłopak zmarł.

Prokurator w mowie końcowej w czwartek (30 października) wniosła o skazanie lekarza na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata, 10 tys. zł grzywny i zakaz wykonywania przez Ryszarda P. zawodu lekarza na czas 2 lat. W ocenie oskarżenia lekarz "zaniechał przeprowadzenia zabiegu, który był konieczny dla ratowania życia pacjenta".

Takiej samej kary dla lekarza domagał się występujący w sprawie jako oskarżyciel posiłkowy brat zmarłego Daniela Sz.

Obrona poprosiła o uniewinnienie lekarza argumentując, że stan pacjenta, który trafił do szpitala był tak zły, że jego szanse na przeżycie były minimalne. Nawet - zastrzegł adwokat - gdyby lekarz podjął jakiekolwiek działania.

- Jest mi przykro z powodu tej sytuacji, która odcisnęła się piętnem na sytuacji mojej rodziny i mojej pracy zawodowej - powiedział lekarz prosząc o uniewinnienie. W mowie końcowej Ryszard P. złożył też kondolencje bratu zmarłego.

Chirurg z Nidzicy Ryszard P. jest oskarżony o to, że w marcu 2012 roku nie przyjął do szpitala w tym mieście rannego w udo i będącego w stanie wstrząsu krwotocznego Daniela Sz. Chłopak został zraniony nożem w czasie imprezy ze znajomymi. Dyżurujący wtedy na izbie przyjęć lekarz Ryszard P. kazał go przewieźć załodze karetki do szpitala w oddalonym o ok. 30 km Działdowie.

- Działania doktora P. ograniczyły się do odwinięcia rany, zerknięcia na nią i ponownego zabezpieczenia jej opaską uciskową - mówiła w mowie końcowej prokurator, która podkreśliła, że zabieg, jakiego wymagał ranny Daniel Sz. "nie przekraczał ani możliwości lekarza, ani szpitala".

W czasie pobytu Daniela Sz. na izbie przyjęć w Nidzicy doszło do zatrzymania krążenia u chorego. Zastosowana ponad 30 min. resuscytacja zakończyła się sukcesem. Pacjenta w ciężkim stanie karetka przewiozła do Działdowa, ale tam Daniel Sz. zmarł.

W ocenie prokuratury zachowanie lekarza naraziło Daniela Sz. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Prokurator w mowie końcowej podkreśliła, że taką ocenę zachowania Ryszarda P. mieli też opiniujący w tej sprawie biegli. Prokurator przypomniała także, że szpitale w Nidzicy i Działdowie mają ten sam stopień referencyjności, co oznacza, że obie placówki oferowały tego samego rodzaju pomoc.

Obrońca lekarza w swoim końcowym przemówieniu przekonywał sąd, że lekarz nie miał świadomości narażania Daniela Sz. na niebezpieczeństwo utraty życia i prosił sąd o jego uniewinnienie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH