PAP/Rynek Zdrowia | 30-10-2014 17:30

Zmarł pacjent odesłany do innego szpitala; jakie argumenty uzna sąd?

Sąd ma 6 listopada ogłosić wyrok w procesie lekarza z Nidzicy, który przed dwoma laty nie przyjął do szpitala rannego - chłopak zmarł.

Prokurator w mowie końcowej w czwartek (30 października) wniosła o skazanie lekarza na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata, 10 tys. zł grzywny i zakaz wykonywania przez Ryszarda P. zawodu lekarza na czas 2 lat. W ocenie oskarżenia lekarz "zaniechał przeprowadzenia zabiegu, który był konieczny dla ratowania życia pacjenta".

Takiej samej kary dla lekarza domagał się występujący w sprawie jako oskarżyciel posiłkowy brat zmarłego Daniela Sz.

Obrona poprosiła o uniewinnienie lekarza argumentując, że stan pacjenta, który trafił do szpitala był tak zły, że jego szanse na przeżycie były minimalne. Nawet - zastrzegł adwokat - gdyby lekarz podjął jakiekolwiek działania.

- Jest mi przykro z powodu tej sytuacji, która odcisnęła się piętnem na sytuacji mojej rodziny i mojej pracy zawodowej - powiedział lekarz prosząc o uniewinnienie. W mowie końcowej Ryszard P. złożył też kondolencje bratu zmarłego.

Chirurg z Nidzicy Ryszard P. jest oskarżony o to, że w marcu 2012 roku nie przyjął do szpitala w tym mieście rannego w udo i będącego w stanie wstrząsu krwotocznego Daniela Sz. Chłopak został zraniony nożem w czasie imprezy ze znajomymi. Dyżurujący wtedy na izbie przyjęć lekarz Ryszard P. kazał go przewieźć załodze karetki do szpitala w oddalonym o ok. 30 km Działdowie.

- Działania doktora P. ograniczyły się do odwinięcia rany, zerknięcia na nią i ponownego zabezpieczenia jej opaską uciskową - mówiła w mowie końcowej prokurator, która podkreśliła, że zabieg, jakiego wymagał ranny Daniel Sz. "nie przekraczał ani możliwości lekarza, ani szpitala".

W czasie pobytu Daniela Sz. na izbie przyjęć w Nidzicy doszło do zatrzymania krążenia u chorego. Zastosowana ponad 30 min. resuscytacja zakończyła się sukcesem. Pacjenta w ciężkim stanie karetka przewiozła do Działdowa, ale tam Daniel Sz. zmarł.

W ocenie prokuratury zachowanie lekarza naraziło Daniela Sz. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Prokurator w mowie końcowej podkreśliła, że taką ocenę zachowania Ryszarda P. mieli też opiniujący w tej sprawie biegli. Prokurator przypomniała także, że szpitale w Nidzicy i Działdowie mają ten sam stopień referencyjności, co oznacza, że obie placówki oferowały tego samego rodzaju pomoc.

Obrońca lekarza w swoim końcowym przemówieniu przekonywał sąd, że lekarz nie miał świadomości narażania Daniela Sz. na niebezpieczeństwo utraty życia i prosił sąd o jego uniewinnienie.

Adwokat, jak podkreślił z ostrożności procesowej, poprosił sąd, by nie przypisywano jego klientowi winy umyślnej, a jeżeli już - to działanie nieumyślne. Adwokat wnosił, by w przypadku uznania winy lekarza za nieumyślną warunkowo umorzyć wobec niego postępowanie karne na roczny okres próby.

Adwokat przekonywał sąd, że lekarz Ryszard P. pracuje od ponad 30 lat i cieszy się autorytetem w lokalnej społeczności.

- On uratował wiele istnień - mówił adwokat i przytaczał opinię dyrektora szpitala w Nidzicy, który stwierdził, że P. jako jedyny w powiecie nidzickim ma uprawnienia do zabiegów endoskopowych.

- W leczeniu Daniela Sz. potrzebna była krew, a ta by była badana w szpitalu w Nidzicy ok. godziny. Tymczasem w Działdowie mógł się on znaleźć w 15 minut - argumentował adwokat i podkreślał, że Daniel Sz. trafił do szpitala w tak ciężkim stanie, że uratowanie go było praktycznie niemożliwe. Miał on m.in. poszerzone źrenice, które nie reagowały na światło i niestabilne tętno oraz uszkodzenie mózgu. To, w ocenie adwokata, nie dawało rannemu pacjentowi realnych szans na przeżycie.

- Trudo uznać, że jakiekolwiek działanie lekarza zapobiegłoby zgonowi pacjenta - przyznał adwokat.

W odpowiedzi na te twierdzenia prokurator zacytowała fragment opinii biegłych, którzy ocenili, że istniały szanse na choć częściowe poprawie stanu zdrowia pacjenta.

Mężczyzna, który zranił w udo Daniela Sz. w innym procesie został skazany na 6 lat więzienia.

Sąd ogłosi w tej sprawie wyrok w przyszły czwartek (6 listopada).