Nekrologi, które pojawiły się w Zielonej Górze i Nowej Soli, informują o śmierci szesnastolatka, który zmarł po zażyciu tzw. dopalaczy. Anonimowa akcja to kolejna próba bojkotowania sklepów z "legalnymi narkotykami".

W grudniu ub.r., tuż po otwarciu sklepu w Zielonej Górze, Urząd Miasta  zapowiadał walkę ze sprzedażą dopalaczy. Straż miejska miała sprawdzać, czy nabywcami specyfików nie są nieletni - informuje Gazeta.pl.

- Klienci byli jednak pełnoletni - wyjaśnia Marek Starosta z biura prasowego Urzędu Miasta. - Inne kontrole także niczego nie wykazały - dodaje.

Innym pomysłem na walkę z dopalaczami były akcje informacyjne prowadzone wśród młodzieży.

- Szkoły indywidualnie organizują takie akcje profilaktyczne, w ramach planów wychowawczych - mówi Starosta.

- Rozwieszanie nekrologów to emocje i stereotypy. Nigdzie na świecie nie odnotowano przypadku śmierci spowodowanego dopalaczami, które firma oferuje - mówi Piotr Domański, rzecznik Rancard Trading, właściciela  sieci sklepów z dopalaczami.

Zdaniem Anny Wisz, specjalistki w zielonogórskiej Poradni Leczenia Uzależnień od Środków Psychoaktywnych substancje zawarte w tzw. dopalaczach są groźne i mogą uzależniać.

- Działają silnie pobudzająco, choć krócej niż narkotyki. Są dostępne w internecie, młodzież kupuje je bez kontroli rodziców - mówi. - Rzeczywiście, składników, które są w dopalaczach, nie ma na liście substancji zakazanych. Jedyną metodą walki ze sprzedażą jest zmiana Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i wpisanie substancji na listę - dodaje Anna Wisz.

W Lubuskiem działają cztery sklepy z dopalaczami.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH