Znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie nakłada na lekarzy i pielęgniarki trudne obowiązki. Będą współdecydowali o losie dziecka, gdy zagrożone zostanie jego życie lub zdrowie. Środowisko medyczne nie ukrywa obaw i wątpliwości związanych ze zmienionymi przepisami. Jeśli ustawę zaakceptuje Senat i prezydent, może wejść w życie 1 lipca.
Ustawa wprowadza m.in. zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci, wzmacnia ochronę ofiar przemocy, kładzie nacisk na profilaktykę.
Ostateczne decyzje w sprawie przyszłości ofiar przemocy mają podejmować sądy rodzinne, ale do tego czasu trzeba zapewnić maltretowanemu dziecku bezpieczeństwo i odizolować od sprawcy lub sprawców. Można dziecko umieścić tymczasowo w placówce opiekuńczej, w rodzinie zastępczej, w szpitalu – wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Ktoś jednak musi najpierw szybko rozstrzygnąć, czy zabrać dziecko z domu i kto się ma nim zaopiekować.
Potwierdzenie stosowania przemocy
Decyzja nie będzie podejmowana jednoosobowo przez pracownika socjalnego, ale wspólnie m.in. z funkcjonariuszem policji i przedstawicielem ochrony zdrowia. Nowelizacja wywołała liczne kontrowersje – łącznie z protestami przed Sejmem, do których doszło w marcu br. pod hasłem „ingerencji urzędników w prawo rodziców do wyboru metod wychowawczych”.
Mirosława Kątna, przewodnicząca Komitetu Praw Dziecka jest zadowolona z włączenia lekarzy i pielęgniarek do decydowania w sprawie ofiar przemocy w rodzinie. Podkreśla, że w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia ich opinia jest obligatoryjna: – Lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny będą musieli ocenić konkretną sytuację. Tylko wtedy, gdy potwierdzą występowanie niebezpieczeństwa, pracownik socjalny podejmie decyzję, którą następnie zweryfikuje sędzia – tłumaczy Mirosława Kątna.
Gdy oznaki maltretowania są widoczne, a kontekst zdarzeń rozpoznany, sprawa wydaje się prosta. Jednak tylko z pozoru. Zawsze jest pewien procent niepewności.
Czasami możemy się mylić...
Zdaniem prof. Andrzeja Kamińskiego, ordynatora Oddziału Kardiochirurgii i Chirurgii Ogólnej w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie, kiedy lekarz nie jest pewien, czy doszło do przemocy wobec dziecka, warto, aby poradził się bardziej doświadczonego kolegi.
– Czasami możemy nie mieć racji, a troskliwi i kochający rodzice będą musieli tłumaczyć się, że nie zrobili krzywdy swojemu dziecku. W tych sprawach potrzeba wiele wyczucia, aby nie zrobić nikomu krzywdy – zaznacza prof. Andrzej Kamiński. Dodaje, że niektórzy lekarze są przeczuleni, np. jeżeli chodzi o urazy w miejscach intymnych u dzieci, a prawda jest taka, że nierzadko są one wynikiem drobnych wypadków.
Czytaj więcej: przemoc w rodzinie | przemoc wobec dzieci | Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Poznaniu | Andrzej Kamiński | prawo o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie | Komitet Praw Dziecka | Europejska Rada Prewencji Kryminalnej | Mirosława Kątna | Marek Paluch | Katarzyna Marnocha | Robert Adach | ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie
OZZL poprze protest pacjentów przed MZ w Dniu Dziecka