Ciąża to dla wielu kobiet doświadczenie nie dające się porównać z żadnym innym. Liz Stringer rodzi jedno dziecko za drugim, po czym... oddaje je bezpłodnym parom. Twierdzi, że uzależniła się od euforii ludzi, którym ofiarowuje wyczekane potomstwo...

O przypadku kobiety pisze Dziennik Gazeta Prawna. 45-letnia obecnie Liz jest kucharką, ale jej druga profesją jest bycie surogatką. Za swoje usługi ie pobiera zapłaty – jedynie małą kwotę rekompensującą poniesione koszty, np. za przejazdy, ubrania ciążowe, utracone zarobki i opiekunkę do dzieci – ma bowiem dwoje własnych...

Pomysł zostania matką zastępczą pojawił się, gdy Liz miała 20 lat. Wtedy u jej przyjaciółki rozpoznano raka szyjki macicy i idącą za tym bezpłodność.

– Była załamana, a ja bezsilnie patrzyłam na jej rozpacz. Przysięgłam sobie wtedy, że kiedy będę już miała własne dzieci, pomogę jakiejś bezpłodnej kobiecie, by również mogła mieć potomstwo – wspomina Liz.

Słowa dotrzymała, gdy już urodziła dwie córki i rozwiodła się z mężem. Zgłosiła się do grupy matek zastępczych. W 1997 roku urodziła synka, Thomasa. Rodzicami zostało małżeństwo, które od 20 lat starało się o dziecko.

W ciągu kolejnych 12 lat urodziła jeszcze czworo dzieci – żadne z nich nie było jej biologicznym potomstwem, lecz były poczęte w próbówce, z komórek rozrodczych pobranych od oczekujących na dziecko par. W 2004 roku wraz z inną matka zastępczą, Carol O’Reilly, zaczęły działać na własna rękę - utworzyły organizację non-profit o nazwie Surrogacy UK.

Rodzenie dzieci stało się jej sposobem na życie.

– Będąc matką zastępczą mogę doświadczać tego wszystkiego, nie biorąc odpowiedzialności za wychowanie kolejnego malucha. Nigdy nie mogłabym sobie pozwolić, by mieć siedmioro dzieci. Dla mnie dwójka to już dużo – tłumaczy Liz.

Wszystkie pary, jakim urodziła potomstwo, stały się jej bliskimi przyjaciółmi, dla których gotowa była na wiele poświęceń – częste spotkania, odciąganie i przechowywanie mleka dla maleństw... Pary stają się dla niej kimś w rodzaju rodziny, której jej brak: małżeństwo się rozpadło, matka zmarła a z ojcem nie ma kontaktu.

Teraz Liz szykuje się do szóstej ciąży. Na tym ma zamiar zakończyć, chociaż jak sama mówi - nigdy nie należy mówić „nigdy”.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH