Płocka prokuratura postawiła zarzuty poświadczenia nieprawdy oraz wzięcia łapówki lekarce weterynarii, która dopuściła do uboju indyki zarażone ptasią grypą - podała Gazeta Wyborcza. Jak dodaje dziennik, nie koniec na tym że drób trafił do ubojni. Brak poczucia zawodowej odpowiedzialności lekarki doprowadził do eksplozji ptasiej grypy na północnym Mazowszu.

- Czekam na rozstrzygnięcie tej sprawy. Jestem zbulwersowana tym co się stało. Doszło do kardynalnego błędu i zaniedbań. Możemy mówić o skrajnej nieodpowiedzialności lekarki. Jest to dla nas bardzo przykre. Jedynym wytłumaczeniem może być to, że od czasu zakażenia do wystąpienia objawów mija kilkanaście godzin, kiedy trudno stwierdzić, że zwierzęta są chore - powiedziała portalowi rynekzdrowia.pl Ewa Lech, główny lekarz weterynarii.

Dodała, że wobec lekarki na pewno będzie toczyć się również postępowanie przed rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej.

- Rzecznik zwykle czeka na rozstrzygnięcie sprawy przez powszechny wymiar sprawiedliwości - mówi Ewa Lech.

Zarzut poświadczenia nieprawdy prokuratura postawiła Alicji K. - lekarce weterynarii. - Mamy dowody, by postawić taki zarzut – tłumaczy Gazecie Iwona Śmigielska-Kowalska. - 23 listopada 2007 r. lekarka poświadczyła, że cztery tysiące sztuk brojlerów indyczych było zdrowych, choć w rzeczywistości ptaki chorowały. Dzięki temu indyki trafiły do ubojni. Kobieta zrobiła to dla korzyści majątkowej, własnej i właściciela fermy.

Lekarce, za chwilę urzędniczej słabości, grozi teraz kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Wirus ptasiej grypy w gminie Brudzeń Duży pod Płockiem pojawił się 1 grudnia ubiegłego roku. Ogniskami ptasiej grypy okazały się dwie fermy: w Myśliborzycach i Uniejewie. Wszystkie hodowane tam indyki, w sumie ponad cztery tysiące, zostały natychmiast zagazowane. Profilaktycznie uśpiono także kilka tysięcy ptaków na fermie w pobliskim Siecieniu oraz kilkaset sztuk drobiu z siedmiu prywatnych gospodarstw. Ich właściciele byli pracownikami zakażonych ferm. Podejrzenia służb wzbudziła czwarta ferma, w pobliskim Rokiciu. - Gdy weszliśmy na nią 1 grudnia, była już pusta - mówił wówczas Gazecie Hilary Januszczyk z powiatowego zespołu zarządzania kryzysowego. Stan, o którym mówił Januszczyk sugerował, że ptaki zostały ubite i sprzedane.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na terenie, na którym wystąpiły przypadki ptasiej grypy, złożył mazowiecki wojewódzki lekarz weterynarii. Prokuratura w Płocku wszczęła postępowanie w sprawie "sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ludzi w postaci szerzenia się choroby zakaźnej lub zarazy zwierzęcej". Przesłuchała właścicieli ferm, rozmawiała ze świadkami. Jeden z wątków śledztwa dotyczył poświadczenia nieprawdy przez lekarza weterynarii. Zespół prokuratorów badał, czy któryś z lekarzy nie zakwalifikował chorego drobiu jako zdrowego i nie dopuścił do jego sprzedaży.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH