Prokurator oskarżył 32-letniego lekarza z Żagania o to, że pełniąc dyżur w zespole pogotowia ratunkowego popełnił błąd diagnostyczno-decyzyjny. Nie rozpoznał choroby u czterolatka i dlatego dziecko nie zostało skierowane na operację.

Śledczy podpierając się opinią biegłych, dowodzą, że lekarz naraził pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Sprawa znajdzie finał w sądzie po trzech latach.

Chłopczyk zachorował jesienią 2006 r. Miał silne bóle w okolicach lewego podbrzusza i pachwiny. Lekarz pogotowia zlecił podanie dziecku syropu No-Spa. Ale ten niewiele pomógł.

Matka wezwała kolejny raz pogotowie. Przyjechał ten sam lekarz. Tym razem zalecił zastrzyk przeciwbólowy. Matka chłopca, widząc, że lekarz sam nie wie, jaka jest przyczyna bólu u syna, nie zgodziła się na zrobienie zastrzyku. Dopiero kolejny lekarz odkrył faktyczną chorobę dziecka - zapalenie jąder i natychmiast skierował chłopca na oddział chirurgii dziecięcej zielonogórskiego szpitala. Tam lekarze musieli usunąć dziecku jedno jądro.

Śledczy uznali, że pierwsza wizyta lekarza przebiegała prawidłowo, druga – niestety nie. Według nich podejrzany powinien, jeśli nie skierować dziecko do szpitala, to chociaż skonsultować się z lekarzami najbliższej izby przyjęć.

Lekarz nie przyznał się do winy. Grozi mu do roku pozbawienia wolności.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH