Zachodniopomorskie: rodzice, którzy zabrali dziecko ze szpitala, wrócili z nim do domu Rodzina domaga się od Szpitala w Białogardzie 500 tys. zł. Fot. Archiwum

Rodzice, którzy zabrali dziecko ze szpitala w Białogardzie, wrócili do swojego domu w Połczynie Zdroju - poinformował w piątek wieczorem (22 września) pełnomocnik rodziny mecenas Arkadiusz Tetela. Jak dodał, i niemowlę, i matka czują się dobrze.

- Rodzina wróciła do domu po długiej podróży. Są bardzo szczęśliwi, bo długo czekali na tę chwilę - powiedział w rozmowie z PAP mecenas Tetela. - Niemowlę jest w dobrym stanie zdrowia. Było przebadane przez lekarza przed wyjazdem, jak i na miejscu, w domu. Badania przeszła też mama dziecka. W domu odbyła się też wizyta położnej - dodał.

Sąd Rodzinny w Białogardzie nadal prowadzi postępowanie o częściowe ograniczenie praw rodzicielskich, o które wniósł szpital, w którym urodziła się dziewczynka. Jak zapowiedział mecenas, rodzice prawdopodobnie pojawią się na najbliższej rozprawie, zaplanowanej na 13 października.

- Rodzice chcą, aby sąd w końcu wysłuchał ich i usłyszał ich relację. Do tej pory matka dziecka w ogóle nie została wysłuchana przez sąd. Biorąc pod uwagę trudną sytuację, w jakiej znajdowali się rodzice, którzy mieli obawę, że kurator podejmie decyzje co do zabiegów medycznych, do których sami mieli wątpliwości, ukrywali się i nie mogli stawić się na wyznaczoną rozprawę. Dlatego wysłali do sądu list, w którym opisują swoją sytuację - zaznaczył Tetela.

Adwokat podkreślił, że rodzice zaprzeczają relacjom lekarzy, że odmawiali wszelkich zabiegów medycznych wobec noworodka. - Z tego, co wiem, rodzice zgodzili się na pobranie krwi z pięty dziecka. Dziecko miało zrobione badanie przesiewowe słuchu. Wykonano ponad standardowe badanie usg ciemiączka pod kątem tego, czy można zaobserwować krwawienia i czy konieczne jest podanie witaminy K - stwierdził pełnomocnik rodziny.

- Cała rodzina domaga się zadośćuczynienia od szpitala w Białogardzie. Uważa ona, że z uwagi na zbyt pochopne zachowanie lekarzy, czyli wystąpienie z wnioskiem o ograniczenie praw rodzicielskich w zaledwie dwie i pół godziny po narodzinach dziecka, w sytuacji, kiedy żadna z procedur, których odmówili, nie była procedurą mającą bezpośrednio ratować życie dziecka, było niewłaściwym postępowaniem. Pozbawiło to całą rodzinę tego radosnego momentu możliwości spotkania z dzieckiem, a zmusiło do ukrywania się, przeżywania stresu. Prowadzenia życia trochę jak uciekinierzy - powiedział Tetela.

Rodzina domaga się od szpitala 500 tys. zł. Złożone przez nich zawiadomienie do prokuratury dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa przez lekarzy sprawujących opiekę, polegającego na narażenie dziecka na niebezpieczeństwo poprzez podanie preparatu Vitacon. Według mecenasa "preparat ten zawiera substancje niebezpieczne dla noworodków i powinien być wycofany 2 lata temu".

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH