W poniedziałek Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa kontynuował proces dr. G. i wysłuchał część pokrzywdzonych. Świadek Łukasz Ch., pracujący w szpitalu MSWiA w latach 2001-2004, zeznał, że atmosfera na kardiochirurgii kierowanej przez doktora G. była zła.

– Połowę wynagrodzenia stanowiły uznaniowe premie, których przyznanie zależało od decyzji G. i nie obowiązywały tu żadne reguły... Wszyscy lekarze musieli przychodzić do pracy przed ordynatorem około godz. 7 i wychodzili z pracy dopiero po dr. G. około godz. 18, a czasami nawet później.

Obrońca kardiochirurga, mec. Magdalena Bentkowska, pytała świadka, czy o postępowaniu ordynatora zawiadomił organy ścigania.

– Nie, same się zgłosiły – odpowiedział Ch.

Wyjaśnił, że jesienią 2006 roku zgłosiło się do niego dwóch funkcjonariuszy CBA . Powiedział, że rozmawiał z „funkcjonariuszami sześć razy, rozmowy były nagrywane na dyktafon”.

W odczytanych przed sądem zeznaniach ze śledztwa Ch. mówił m.in., że nie był świadkiem zachowań korupcyjnych G., ale „wszyscy o tym mówili”. Poproszony o sprecyzowanie przed sądem, skąd miał takie informacje, odpowiedział, iż „nie potrafi sobie przypomnieć konkretnych osób”.

Z kolei Michał K., asystent dr. G. w latach 2001-2003 zaznaczył, że w tamtym czasie w pracy czuł się jak „w obozie koncentracyjnym”. Dodał, że nadal pracuje jako kardiochirurg, ale w obecnym jego miejscu pracy atmosfera jest zupełnie inna. Przyznał, że w czasie pracy w szpitalu MSWiA zdobył wiedzę z dziedziny kardiochirurgii, jednak dr G. „był bardzo złym szefem”. G. odnosząc się do tych zeznań, odpowiedział, że Michał K. zakończył pracę w szpitalu MSWiA, bo wygasła z nim umowa. Inni z byłych asystentów potwierdzali, że G. jako szef był człowiekiem "trudnym". Jeden z nich przyznawał jednocześnie, że nie ma wiedzy na temat korupcji. "Krążyły takie słuchy, ale to były spekulacje" - mówił.

48-letni dr G., który obecnie pracuje w prywatnej klinice, jest oskarżony o 41 przestępstw korupcyjnych, naruszenie praw pracowniczych personelu warszawskiego szpitala MSWiA i zmuszanie pracownicy szpitala do „innej czynności seksualnej”. Grozi mu do 10 lat więzienia. Proces jest precedensem jako sprawa m.in. o granice między korupcją a powszechnym w polskich szpitalach „okazywaniem wdzięczności” lekarzom przez pacjentów po operacjach.

Kolejna rozprawa, na której sąd przesłucha następnych pokrzywdzonych zaplanowana jest na piątek. Na pierwszą połowę lutego sąd zaplanował kontynuację przeglądu nagrań z gabinetu dr G., gdzie CBA pod koniec 2006 roku zainstalowało ukrytą kamerę. Sąd wyznaczył także terminy rozpraw do końca czerwca.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH