PAP/Rynek Zdrowia | 23-10-2019 15:52

Wrocław: sąd odroczył proces apelacyjny lekarza, który pomógł upozorować próbę samobójczą

Wrocławski sąd odroczył w środę proces apelacyjny lekarza, który miał pomóc w upozorowaniu próby samobójczej. Wykonał on kobiecie nacięcia na przedramionach i skierował ją do szpitala psychiatrycznego, gdzie miała symulować chorobę. Kobieta chciała w ten sposób uzyskać przedterminowe zwolnienie swojego męża z więzienia.

W środę sąd odroczył rozpoczęcie procesu apelacyjnego, ponieważ obrona złożyła wnioski dowodowe Fot. Archiwum

W środę sąd odroczył rozpoczęcie procesu apelacyjnego, ponieważ obrona złożyła wnioski dowodowe. Nie wyznaczono przy tym terminu kolejnego posiedzenia sądu.

Jednym z oskarżonych w tym procesie jest chirurg Ireneusz K. Miał on zdaniem śledczych przyjąć 2,5 tys. zł łapówki od kobiety, której sporządził fałszywą dokumentację medyczną. Lekarz wykonał kobiecie rany cięte na obu przedramionach, które miały być dowodem na podjętą przez nią próbę samobójczą. Następnie wystawił skierowanie do szpitala psychiatrycznego, gdzie kobieta symulowała chorobę psychiczną, aby w ten sposób uzyskać decyzję o warunkowym, przedterminowym zwolnieniu z odbycia kary więzienia jej męża. Mąż kobiety jest dziś świadkiem koronnym.

Ireneusz K. w 2018 r. został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat. W apelacji prokuratura domaga się dla niego również orzeczenia zakazu wykonywania zawodu lekarza.

Na ławie oskarżonych zasiada również Robert K., który miał pośredniczyć w kontakcie pomiędzy kobietą a lekarzem Ireneuszem K. Został on skazany przez sąd pierwszej instancji na rok więzienia w zawieszeniu na pięć lat.

Trzeci z oskarżonych w tej sprawie to Mirosław G., były funkcjonariusza służby więziennej z zakładu karnego we Wrocławiu. Zdaniem śledczych, kilkukrotnie przyjął on łapówkę od jednego z więźniów w zamian za obietnicę załatwienia przepustek i pracy poza murami więziennymi. G. w pierwszej instancji został skazany na trzy lata więzienia, bez zawieszenia.

Piotr Doczekalski - PAP