Wrocław: pacjentka z SM pozywa NFZ w procesie o prawo do leczenia

Wniosek o pozwanie NFZ w procesie o leczenie preparatem Gilenya kobiety chorej na stwardnienie rozsiane złożył w piątek (24 maja) jej pełnomocnik. Lek od 1 stycznia powinien być refundowany. Od 2012 r. sprawa toczy się w sądzie przeciwko wrocławskiemu szpitalowi wojskowemu oraz Skarbowi Państwa.

Wniosek wynika z opieszałości NFZ i dlatego Fundusz powinien być kolejnym pozwanym w procesie - wyjaśnił PAP mecenas Bartłomiej Kuchta, pełnomocnik chorej na stwardnienie rozsiane Doroty Zielińskiej. - Już w lutym sąd był zdziwiony, że moja klientka nie jest leczona tym preparatem, zwrócił się zatem o wyjaśnienia do NFZ. Fundusz odpowiedział na przełomie kwietnia i maja, że wciąż trwają procedury konkursowe. Dlatego zdecydowaliśmy się na pozew - dodał Kuchta.

Leczenie preparatem Gilenya jest w Polsce od 1 stycznia 2013 r. świadczeniem gwarantowanym. Minister zdrowia wpisał ten specyfik do programu lekowego właśnie z taką datą. Zdaniem mecenasa Kuchty, NFZ powinien zakończyć swoje procedury związane z programami lekowymi w takim terminie, by zaczęły one realnie obowiązywać natychmiast po ogłoszeniu przez ministra. - To opieszałość Funduszu uniemożliwia terapię. Mam sygnały od stowarzyszeń pacjentów, że w przypadku innych leków sytuacja jest podobna - jest niemal regułą, że leczenie nimi nie jest dostępne - podkreślał Kuchta.

Proces ruszył w lutym br. przed wrocławskim Sądem Okręgowym przeciwko wrocławskiemu szpitalowi wojskowemu oraz Skarbowi Państwa, reprezentowanemu przez ministra zdrowia. Został wytoczony z powództwa cywilnego 29-letniej Doroty Zielińskiej, która choruje na SM od stycznia 2003 r. Początkowo przyjmowała interferon: kuracja tym lekiem jest refundowana przez NFZ. Później lek przestał jej pomagać, a postępująca choroba sprawiła, że mogła się poruszać już tylko na wózku.

Wtedy, dzięki wsparciu prywatnych osób, rozpoczęła przyjmowanie leku Gilenya (miesięczny koszt terapii to 8 tys. zł). Półroczne leczenie pozwoliło kobiecie poruszać się o własnych siłach. Gdy skończył się zapas leku - ponownie przestała chodzić. Wówczas wystąpiła do sądu o leczenie lekiem Gilenya. Pacjentka chce być poddana terapii w szpitalu wojskowym: leczyła się tam wcześniej i tam też uznano, że Gilenya jej pomoże.

Wrocławski Sąd Okręgowy wydał w marcu 2012 r. przed rozpoczęciem procesu postanowienie, w którym nakazał 4. Wojskowemu Szpitalowi Klinicznemu we Wrocławiu rozpocząć leczenie pacjentki preparatem Gilenya na czas trwania postępowania sądowego. Odbyło się to w trybie tzw. zabezpieczenia roszczenia powództwa.

Jednak 25 kwietnia 2012 r. Sąd Apelacyjny uchylił postanowienie pierwszej instancji i od tej decyzji nie było już odwołania. Leczenie pacjentki w szpitalu zostało przerwane.

Jak poinformowała rzecznika Dolnośląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ Joanna Mierzwińska, od 1 maja podpisano umowy na refundację leczenia preparatem Gilenya z dwiema placówkami we Wrocławiu: Akademickim Szpitalem Klinicznym oraz szpitalem im. Marciniaka.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH