Wrocław: pacjentka z SM domaga się terapii lekiem Gilenya - ruszył proces sądowy

W środę (13 lutego) rozpoczął się we Wrocławiu proces cywilny kobiety chorej na stwardnienie rozsiane, która domaga się od szpitala terapii konkretnym lekiem. Preparat jest zarejestrowany w Polsce, ale nie jest refundowany.

Na pierwszą rozprawę, na którą dziennikarze nie zostali wpuszczeni, stawił się pełnomocnik 29-letniej Doroty Z. Odmówił odpowiedzi na pytania dotyczące stanu zdrowia kobiety. - Mogę jedynie powiedzieć, że nadal domagamy się od szpitala wojskowego, aby leczył Dorotę Z. lekiem Gilenya - stwierdził Bartosz Kuchta.

Wyjaśnił, że Z. chce być leczona w szpitalu wojskowym, tak jak wcześniej: to w tej lecznicy uznano, że lek jej pomoże. - To nie powódka wymyśliła sobie, że chce być leczona tym konkretnym specyfikiem, tylko lekarze szpitala wojskowego uznali, że będzie on dla niej najwłaściwszy - zaznaczył Kuchta. Według niego lekarze wystąpili do Ministerstwa Zdrowia o zgodę na podanie leku i ją uzyskali. Zgody nie wyraził natomiast NFZ. Pacjentka przez jakiś czas - na ile pozwalały jej fundusze oraz zbiórka pieniędzy - kupowała preparat sama.

Pełnomocnik Doroty Z. - pytany przez dziennikarzy, dlaczego kobieta nie pozywa NFZ, który odmówił finansowania leczenia - wyjaśnił, że pacjentka jest leczona w szpitalu. Jeśli placówka medyczna ma problemy z płatnikiem, to właśnie ona, a nie osoba chora, powinna pozywać Fundusz.

Ostatecznie kobieta wystąpiła z pozwem do sądu, aby ten nakazał terapię lekiem Gilenya w szpitalu wojskowym we Wrocławiu. Wrocławski sąd - w ramach zabezpieczenia powództwa, czyli jeszcze przed rozpoczęciem procesu cywilnego - wydał decyzję nakazującą placówce wspomniane leczenie.

Jednak w kwietniu Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienił wcześniejsze postanowienie Sądu Okręgowego. Uznał, że w Polsce brakuje przepisów, które pozwalałby pacjentowi na domaganie się od konkretnej placówki medycznej leczenia wskazanym przez siebie lekiem.

Dorota Z. od 9 lat choruje na stwardnienie rozsiane. Wcześniej była leczona m.in. interferonem, który znajduje się na liście terapii refundowanych przez NFZ. Ten specyfik mogła przyjmować w domu. Następnie lek przestał jej pomagać, a postępująca choroba sprawiła, że mogła się poruszać jedynie na wózku.

Rozpoczęła wówczas przyjmowanie leku Gilenya - głównie dzięki wsparciu prywatnych osób (miesięczny koszt terapii to 8 tys. zł). Przyjmowanie specyfiku przez pół roku pozwoliło jej na poruszanie się o własnych siłach. Gdy skończył się zapas preparatu, ponownie przestała chodzić. Wtedy wystąpiła do sądu o terapię lekiem Gilenya.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH