Wrocław: lekarz oczyszczony z zarzutów zwołał konferencję

Prof. Andrzej Pozowski zatrzymany w 2006 r., oczyszczony z zarzutów w grudniu 2009 r., zwołał konferencję, by poinformować o tym opinię publiczną.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, 10 października 2006 r. policja zatrzymała prof. Andrzeja Pozowskiego, ordynatora oddziału ortopedii i dyrektora ds. lecznictwa w Specjalistycznym Rehabilitacyjno-Ortopedyczny ZOZ we Wrocławiu.

Policjanci przyjechali najpierw pod jego domu, potem pod lecznicę, w której pracował i wprowadzili go na oczach pracowników i pacjentów. Prokurator zarzucił mu m.in. przyjmowanie od pacjentów pieniędzy za wszczepianie endoprotez (mimo że płacił za nie też NFZ) oraz uzależnianie przeprowadzenia operacji od łapówek.

Jak podczas konferencji wyjaśniał lekarz, endoprotezy były wszczepiane na trzy sposoby: z całkowitą refundacją NFZ (wtedy pacjent musiał czekać nawet pięć lat), na zasadzie współpłatności pacjenta: pacjent płaci za endoprotezę, a Fundusz za zabieg (czas oczekiwania: rok) oraz zupełnie komercyjnie: pacjent płacił za całość (czas oczekiwania: miesiąc).

Takie rozwiązania spowodowane były tym, że Fundusz płacił za zaledwie kilka operacji miesięcznie. Wzięto również pod uwagę, że są pacjenci, których stać na protezy lepsze od refundowanych i sami chcieli sfinansować ich zakup.

– Stworzono subkonto na koncie jednej z dużych fundacji, gdzie pacjenci wpłacali pieniądze na rzecz szpitala. Od 2 do około 8 tys. zł w przypadku pacjentów, którzy dopłacali tylko za protezy, a około 12 tys. zł w przypadku pacjentów całkowicie komercyjnych. Za te pieniądze wyremontowaliśmy ortopedię, w tym także salę operacyjną. Ani złotówka nie trafiła do naszych kieszeni. Dzięki temu operowaliśmy około 250 pacjentów rocznie – mówił podczas konferencji prof. Andrzej Pozowski.

Potwierdzenie tych faktów zajęło prokuraturze trzy lata. Jak wyjaśnia Gazecie Wyborczej Ewa Ścierzyńska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, trwało tak długo, gdyż potencjalnych oszukanych osób było ok. 200. Po roku prokuratura umorzyła zarzut korupcyjny, a w grudniu 2009 r. pozostałe zarzuty. 

– Zrezygnowałem z funkcji ordynatora, ale cały czas pracowałem na oddziale. Nie licząc dwóch miesięcy, kiedy leżałem, patrzyłem w sufit i zastanawiałem, co dalej. Przypłaciłem to zdrowiem, myślałem o rezygnacji z zawodu. Potraktowano mnie okrutnie – mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Andrzej Pozowski.

Trafił do celi, gdzie przesiedział 60 godzin bez wody, środków higienicznych, w towarzystwie kryminalistów. Odebrano mu paszport i laptopa, musiał zgłaszać się dwa razy w tygodniu na komisariat. Podkreśla, że wytrzymał m.in. dzięki wsparciu kolegów z pracy.

– Choć rzucano im kłody pod nogi, pomagali mi. To była totalna nagonka. Gdy oczyszczono mnie z zarzutów, nikt nie był już tym zainteresowany. Dlatego zwołałem konferencję, dlatego chcę o tym mówić, choć tak wiele mnie to kosztowało i wciąż kosztuje – mówi ortopeda.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH