Warszawa: lekarz uniewinniony w procesie dotyczącym śmierci pacjenta

Stołeczny lekarz, dr Artur B., oskarżony o narażenie życia pacjenta, który 6 lat temu zgłosił się na izbę przyjęć w szpitalu, został we wtorek (7 czerwca) uniewinniony przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie.

Sędzia Rafał Korkus, uzasadniając wyrok, powiedział, że stawiając się w pozycji pacjenta, nie czuje satysfakcji. - Uważam, że oskarżony powinien ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną, ale czy karną - mam wątpliwości - podkreślił.

Zdarzenie, którego dotyczyła sprawa, miało miejsce w sierpniu 2005 r. Jan G. trafił wtedy na izbę przyjęć wojskowego szpitala przy ul. Szaserów w Warszawie; został tam skierowany przez lekarza pierwszego kontaktu.

Dr Artur B. - lekarz z wieloletnim doświadczeniem i drugim stopniem specjalizacji - po konsultacji odesłał pacjenta do domu. Jednak już w drodze powrotnej mężczyzna zasłabł i musiał być reanimowany. Trafił do innego szpitala, na oddział intensywnej terapii. Nigdy nie odzyskał pełni świadomości, zmarł po kilku miesiącach.

WSO wskazał, że w skierowaniu od lekarza pierwszego kontaktu oprócz dolegliwości przewodu pokarmowego, było wykazane „nasilenie niewydolności serca” u pacjenta. Dlatego oskarżony lekarz koncentrując się na dolegliwościach przewodu pokarmowego - zdaniem sądu - popełnił błąd.

Ponadto, jak zaznaczał sędzia, zeznania obu stron w sprawie uznać należy za częściowo niewiarygodne. WSO ocenił, że pacjent - wbrew twierdzeniom rodziny - nie miał tragicznego dnia widocznych objawów dolegliwości sercowych. Oskarżony zaś, wbrew temu, co utrzymuje, nie zlecił badania EKG u pacjenta, bo nie ma po tym śladu w dokumentacji.

- Jednocześnie - mówił sędzia Korkus - trzeba przyznać, że jest duże prawdopodobieństwo, iż badanie EKG nie wykazałoby żadnych odchyleń. Nie udało się także udowodnić, zdaniem sądu, że już w momencie wizyty na izbie przyjęć stan pacjenta wymagał jego hospitalizacji.

- Narzuca się konkluzja, że oskarżonemu można zarzucić jedynie możliwość narażenia życia pacjenta, nie zaś realne narażenie - powiedział sędzia.

Dodał, że w przypadku sprawy karnej musi natomiast występować bezpośredni związek między działaniem oskarżonego i szkodą pacjenta oraz wysokie prawdopodobieństwo niewystąpienia tej szkody w przypadku prawidłowego postępowania lekarza.

Prokuratura i rodzina pacjenta domagali się dla oskarżonego kary 2 lat więzienia w zawieszeniu i 2-letniego zakazu wykonywania zawodu. Ich zdaniem lekarz naraził życie pacjenta w sposób umyślny - nie zlecając potrzebnych badań, godził się na ewentualne negatywne skutki dla zdrowia Jana G.

Obrona lekarza chciała jego uniewinnienia. Wskazywała, że nie można było przewidzieć zapaści z powodu niewydolności krążenia po wyjściu pacjenta z izby przyjęć.

Sąd rozpatrywał tę sprawę już po raz drugi. W grudniu 2008 r. lekarz został skazany za nieumyślne narażenie pacjenta na 10 miesięcy ograniczenia wolności w zawieszeniu na rok. Wyrok w lipcu 2009 r. uchyliła po apelacji Izba Wojskowa Sądu Najwyższego.

SN wskazał, że w pierwszym wyroku WSO m.in. nie ustosunkował się do części opinii biegłych, bez uzasadnienia pominął także niektóre z wyjaśnień członków rodziny zmarłego pacjenta.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH