Warszawa: Sąd Apelacyjny bada sprawę fałszowania dokumentacji medycznej Na podstawie fałszywej dokumentacji medycznej sądy decydowały o odraczaniu wykonania kar lub nieosadzaniu w aresztach osób podejrzanych. Fot. Archiwum

Sąd Apelacyjny w Warszawie rozpoczął badanie apelacji w głośnym procesie o korupcję i fałszowanie dokumentacji medycznej - co umożliwiało odraczanie kar przestępcom.

Sprawa miała rozpocząć się przed warszawskim SA już w grudniu 2016 r., SA wystąpił jednak do Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy do innego sądu równorzędnego. Ostatecznie jednak sam ją bada.

SA rozpozna apelacje w sprawie - w sumie - 18 oskarżonych. Część procesu ma się toczyć za zamkniętymi drzwiami. Jedna z sal Sądu Apelacyjnego została w tym celu specjalnie przygotowana, zabezpieczona i wydzielona taśmami. Gromadzących się przed salą adwokatów policjanci i ochroniarze informowali o konieczności pozostawienia w depozycie wszystkich przedmiotów z funkcjami nagrywania - w tym telefonów i laptopów.

W poniedziałek (23 stycznia) właśnie na tej sali, w trybie niejawnym, swoją apelację przedstawi kilku obrońców. Niejawna ma być też część wystąpienia prokuratora. W czerwcu 2015 r. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał nieprawomocny wyrok w pierwszym z wątków wielkiego śledztwa korupcyjnego b. Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. Dotyczy ono przyjmowania i wręczania łapówek, płatnej protekcji i poświadczania nieprawdy w dokumentacji medycznej.

Na jej podstawie sądy decydowały o odraczaniu wykonania kar lub nieosadzaniu w aresztach osób podejrzanych, w tym gangsterów z grup wołomińskiej i pruszkowskiej. Akt oskarżenia w tym wątku trafił do sądu w 2012 r. 28 oskarżonym postawiono łącznie 69 zarzutów za lata 2002-2007 - groziło za to do 10 lat więzienia. Część podsądnych dobrowolnie poddała się karom więzienia w zawieszeniu; były też zakazy wykonywania zawodu.

Zarzuty sformułowano głównie na podstawie zeznań świadka koronnego Konrada T., skruszonego przestępcy, który obracał się kilka lat w stołecznym światku prawniczym i za pieniądze załatwiał fikcyjne zwolnienia lekarskie. Dostałby za to 140 zarzutów - status świadka koronnego gwarantuje mu bezkarność w zamian za obciążające zeznania.

Wiarygodność T. kwestionuje obrona, według której jako agent Centralnego Biura Śledczego dopuszczał się niedozwolonej prowokacji.

- Nie może się ostać linia obrony, że T. jest autorem fałszywych oskarżeń - mówił prok. Daniel Lerman, przyznając, że to "załatwiacz za pieniądze".

SO uznał w 2015 r. winę wszystkich pozostałych 18 oskarżonych. Najwyższą karę orzekł wobec prok. Krzysztofa W. (zawieszonego w obowiązkach) - 7 lat więzienia; adwokata Andrzeja P. - 6 lat oraz radiologa Andrzeja P. - 4 lat.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH