Warszawa: 7 czerwca wyrok ws. śmierci pacjenta odesłanego z izby przyjęć

We wtorek (7 czerwca) zapadnie wyrok w procesie dr Artura B. oskarżonego o narażenie życia pacjenta, który sześć lat temu zgłosił się na izbę przyjęć Centralnego Szpitala Klinicznego Ministerstwa Obrony Narodowej w Warszawie (CSK MON).

Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie (WSO) wysłuchał w poniedziałek (6 czerwca) mów końcowych w tej sprawie. Pacjent zasłabł niedługo po wyjściu od lekarza, zmarł kilka miesięcy później. Prokuratura i rodzina pacjenta domagają się dla oskarżonego kary dwóch lat więzienia w zawieszeniu i dwuletniego zakazu wykonywania zawodu.

Obrona chce uniewinnienia lekarza. - Między zachowaniem lekarza, a późniejszym pogorszeniem stanu zdrowia nie ma związku - mówił broniący oskarżonego mec. Jakub Wende. Dodał, że nie można było przewidzieć zapaści z powodu niewydolności krążenia po wyjściu pacjenta z izby przyjęć, a wizyta chorego w tej izbie związana była z innym schorzeniem.

W sierpniu 2005 roku dr Artur B. - lekarz z wieloletnim doświadczeniem i II stopniem specjalizacji - po konsultacji odesłał pacjenta do domu. Jednak już w drodze powrotnej mężczyzna zasłabł i musiał być reanimowany. Trafił do innego szpitala, na oddział intensywnej terapii, już nigdy nie odzyskał przytomności. Według prokuratury lekarz naraził życie pacjenta w sposób umyślny - nie zlecając potrzebnych badań.

Według mec. Wende skierowanie pacjenta dotyczyło problemów z przewodem pokarmowym i "nie można wymagać, żeby każdemu pacjentowi, który trafi na izbę przyjęć, przeprowadzać wszystkie badania, bo a nuż coś wyjdzie".

Pełnomocnik rodziny zmarłego, mec. Jerzy Krzywicki wskazywał jednak, że skierowanie wydane przez lekarza pierwszego kontaktu dotyczyło także problemów z krążeniem.

- Błąd lekarza wynikał z faktu, że nie przeczytał on przywiezionej przez pacjenta dokumentacji, a w aktach pacjenta była ważna informacja, która powinna uczulić lekarza, że Jan G. jest poważnie chory - mówił adwokat. Według oskarżenia objawy niewydolności krążenia u pacjenta były wyraźne, dlatego lekarz przede wszystkim powinien zlecić badanie EKG.

- Pacjent był przeze mnie pół godziny badany, nie miał objawów niewydolności serca, większość rzeczy podnoszonych przez oskarżenie jest natury emocjonalnej - mówił z kolei oskarżony Artur B.

WSO rozpatruje tę sprawę już po raz drugi. W grudniu 2008 roku lekarz został skazany za nieumyślne narażenie pacjenta na 10 miesięcy ograniczenia wolności w zawieszeniu na rok. Wyrok w lipcu 2009 roku uchyliła po apelacji Izba Wojskowa Sądu Najwyższego.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH