Czwartek, 18 września 2014 

Dziennik/Rynek Zdrowia | 15-01-2009 10:07

W Polsce zapalisz

Holenderska policja pokazała polskiej statystyki, z których wynika, że odkąd zalegalizowano w Holandii sprzedaż marihuany, wcale nie przybyło jej narkomanów. Wprost przeciwnie - narkotyk kupuje tam porównywalna liczba osób, co w Polsce. Tyle że u nas handel odbywa się w podziemiu. Polskich policjantów to jednak nie przekonało - pisze "Dziennik".

Holenderska policja pokazała polskiej statystyki, z których wynika, że odkąd zalegalizowano w Holandii sprzedaż marihuany, wcale nie przybyło jej narkomanów. Wprost przeciwnie - narkotyk kupuje tam porównywalna liczba osób, co w Polsce. Tyle że u nas handel odbywa się w podziemiu. Polskich policjantów to jednak nie przekonało.

- Spożycie marihuany w Holandii jest niskie, a przestępcy czerpią mniejsze wpływy z jej sprzedaży - powiedział Jan Wiarda, wieloletni szef policji w Ultrechcie i Hadze na polsko-holenderskiej konferencji poświęconej narkotykom. Zapewniał, że liberalizacja przepisów wyszła im na dobre. Strona polska odpowiadała: „O złagodzeniu przepisów nie ma u nas mowy".

Czego o marihuanie nauczyła się holenderska policja? - to tytuł debaty jaka w środę odbyła się w Warszawie. Wzięli w niej udział polscy i holenderscy policjanci. Nie doszli jednak do konsensusu. Okazało się, że holenderska policja o marihuanie nauczyła się tyle, że dzięki wprowadzeniu coffee shopów, gdzie legalnie można kupić marihuanę i haszysz, wcale nie wzrosła im liczba narkomanów. A do tego 70 proc. sprzedaży narkotyków znalazło się pod kontrolą państwa. Wedle statystyk w Polsce używa się nieco mniej marihuany niż w Holandii, ale za to o wiele więcej znacznie groźniejszej amfetaminy, która jest twardym narkotykiem.

Holenderskiej policji nie dał się jednak uwieść rzecznik Komendy Głównej Policji, Mariusz Sokołowski.

- Do 2000 r. mieliśmy w Polsce ustawę pozwalającą na posiadanie narkotyków na własny użytek. Korzystali z tego wszyscy przestępcy, którzy nosili przy sobie niewielkie ilości nielegalnych substancji przeznaczonych na handel i nic im nie można było zrobić - argumentował Sokołowski.

W Polsce nawet najmniejsza ilość narkotyków jest zabroniona. Za posiadanie niewielkiej ilości nielegalnych substancji grozi do 3 lat więzienia, za większą ilość - aż do 10 lat pozbawienia wolności.

  • sokolowski osioł
    sokolowski osiol

    ~jacek, 2010-05-05

  • 'Narkotyki'
    A co to wlasciwie znaczy 'narkotyk'?
    W Norwegii jest nim spirytus.
    U nas 'narkotykiem' jest np. Modafinil, lek pozbawiony dzialania euforyzujacego, ale stymulant.
    'Narkotykiem' nie jest za to nikotyna - substancja, ktora w wiekszej ilosci pobudza receptory opioidowe, jak morfina czy opium.
    Euforyzujaca i pobudzajaca kofeina, slabo co prawda uzalezniajaca fizycznie, jest jak najbardziej legalna, 'narkotykiem' oficjalnie nie jest.
    Ludzie zamiast kupowac niektore stymulanty legalnie (np. wspomniany Modafinil) uciekaja sie do watpliwej jakosci Amfetaminy, ktorej Polska produkuje najwiecej w Europie.
    Konsumpcja alkoholu tez u nas kwitnie. I jest cacy. Wszelkie 'narkotyki' pakuje sie do jednego wora, czesto bezmyslnie.
    Jesli bedziemy dalej myslec kategoriami - kazda substancja uzalezniajaca psychicznie (nie fizycznie!) jest be - to zdelegalizujny sprzedaz witaminy C, antybiotykow - wszak od nich psychicznie tez mozna sie uzaleznic, podobnie jak od Internetu czy ogladania telewizji, ktore tez, rzecz jasna, nalezy zdelegalizowac.
    Wprowadzmy calkowita prohibicje, by produkcja faktycznie groznych, uzalezniajacych fizycznie czy watpliwej jakosci narkotykow mogla dalej kwitnac w nielegalnych laboratoriach (bo popyt jest i bedzie).

    ~taki_jeden, 2009-06-29

DODAJ KOMENTARZ

SUBSKRYBUJ WIADOMOŚCI RYNKU ZDROWIA

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl
prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Rynek Zdrowia: polub nas na Facebooku


Rynek Zdrowia: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze


RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

NAPISZ DO NAS

Na nadejście Eboli technicznie jesteśmy przygotowani

Szerzenie się zachorowań na gorączkę krwotoczną Ebola w Afryce Zachodniej jest potężnym problemem epidemiologicznym, który może dotyczyć mieszkańców innych kontynentów. W przypadku Polski ryzyko przywleczenia wirusa wywołującego Ebolę jest niewielkie, ale jednak możliwe - mówi nam dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii, pytana o praktyczne przygotowanie szpitali na wypadek tego zagrożenia.

POLECAMY W SERWISACH