W Łodzi "starzy" walczą z "nowymi", jest śledztwo. Czy prokurator ujawni tajemnice kontraktowania świadczeń?

Jak już podawaliśmy, na skutek doniesień placówek, które straciły kontrakty, Prokuratura Okręgowa w Łodzi wszczęła śledztwo dotyczące zawieranych przez NFZ umów. Co przyniosą działania prokuratury? Na rozstrzygnięcie przyjdzie poczekać. Wydarzenia w Łodzi ujawniły jednak i te problemy, które nie zostały do końca rozwiązane: brak w konkursach preferencji dla "starych" podmiotów i brak możliwości wglądu do ofert konkurencji.

W sensie prawnym sprawa braku preferencji dla podmiotów mających od lat umowy wydaje się formalnie przesądzona.

W 2009 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na NFZ karę w wysokości ponad 1,1 mln zł za faworyzowanie w konkursie ofert na świadczenia zdrowotne swoich dotychczasowych kontrahentów. W maju 2011 roku Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził tę decyzję oddalając skargę Funduszu.

Wątpliwości urzędu antymonopolowego wzbudziła interpretacja ustawowego pojęcia ciągłość udzielanych świadczeń. Fundusz uznał, że oznacza to wcześniejszą współpracę ze świadczeniodawcą, co w konsekwencji zapewniało takiemu podmiotowi dodatkowe punkty przy ocenie ofert.

Co wolno konkurencji?

Nie zgodził się z tym prezes UOKiK. Stwierdził, że faworyzowanie w ten sposób dotychczasowych kontrahentów NFZ utrudnia nowym wygranie konkursu. W praktyce kryterium to mogło bowiem zaważyć na zawarciu umowy z Funduszem.

W ocenie prezes Urzędu, NFZ nadużył pozycji dominującej, jaką posiada na rynku organizowania świadczeń finansowanych ze środków publicznych, tym samym zaburzając zasady swobodnej i równej konkurencji. Fundusz został wezwany do zaniechania stosowania tej praktyki i musiał zapłacić 1 145 512 zł kary.

Jednakże zdaniem części ekspertów Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz sąd antymonopolowy w ogóle nie powinny zabierać głosu na temat reguł, którymi posługuje się NFZ.

- Organ antymonopolowy może wypowiadać się jedynie odnośnie sektorów, w których działa mechanizm rynkowy. Natomiast NFZ nie jest instytucją rynkową. To fundusz społeczny, który powstał na podstawie przymusu opłacania składki na usługi zdrowotne - powiedziała nam Stanisława Golinowska, profesor nauk ekonomicznych w Collegium Medicum UJ, ekspert w dziedzinie ekonomiki zdrowia, polityki społecznej i rynku pracy.

Jej zdaniem równość dostępu, o respektowanie której dopominał się organ antymonopolowy, dotyczy pacjenta, a nie producenta. Zaznaczyła jednak, że ma wątpliwości odnośnie tego, czy NFZ preferując znanych już świadczeniodawców rzeczywiście przyczynia się do poprawy dostępności świadczeń i ich wyższej jakości.

- W działania Funduszu trzeba ingerować wówczas, gdy nie przestrzega zasad związanych z istotą ubezpieczenia społecznego (dostępności i sprawiedliwości), pozostaje w niezgodzie z etyką, jest niegospodarny i nie kieruje się kryteriami jakości usług medycznych - wyjaśniła prof. Golinowska.

Oprócz tego rodzaju argumentów kwestionujących rolę organu antymonopolowego w regulacjach dotyczących kontraktowania świadczeń, padają konkretne pytania, których również nie sposób zbagatelizować.

Starzy walczą z nowymi

Szef łódzkiej "Solidarności" Waldemar Krenc zwrócił uwagę, że w ciągu ostatnich kilku lat wiele miejskich placówek zostało wyremontowanych i doposażonych za miejskie pieniądze i teraz grozi im likwidacja.

- Nie można się godzić na to, że samorządy inwestują w swoje placówki, a dziś się okazuje, że te placówki będą stały puste - mówił Krenc w czasie niedawnej (30 stycznia) demonstracji związkowców przed Urzędem Wojewódzkim w Łodzi.

Dodajmy, że z szacunków Urzędu Miasta wynika, że Łódź może stracić nawet 15 mln zł z powodu konkursów przegranych przez miejskie przychodnie specjalistyczne.

Nic zatem dziwnego, że łódzcy radni przyjęli stanowisko, w którym czytamy: "Rada Miejska w Łodzi wyraża przekonanie, iż pozbawienie kontraktu na świadczenie usług medycznych większości miejskich publicznych zakładów opieki zdrowotnej jest działaniem sprzecznym z interesem miasta, a przede wszystkim mieszkańców...".

Działacz ”Solidarności” podkreślił też, że kontraktów nie dostały poradnie z ogromnymi tradycjami, w których pacjenci mieli "pełną obsługę". Natomiast nowe placówki i ich oferty nie zostały właściwie sprawdzone. Teraz okazuje się, że wiele z nich szuka lekarzy, kupuje potrzebny sprzęt. Krenc nie chciał jednak podać przykładu takiej placówki.

Zrobili to dyrektorzy łódzkich szpitali i placówek składając doniesienie do prokuratury.

Czytaj. Łódź: prokuratura i ABW sprawdzają konkursy 

- Twierdzą oni, że furtkę do nadużyć otworzyła korekta warunków kontraktowania świadczeń wprowadzona przez dyrektora Łódzkiego Oddziału NFZ. Na mocy jego zarządzenia odstąpiono od obligatoryjnego sprawdzenia podmiotów ubiegających się o kontrakty - wyjaśnił portalowi rynekzdrowia.pl Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Jak nam relacjonował, zdaniem autorów doniesień miało to doprowadzić do tego, że do NFZ trafiły wnioski, w których poświadczono nieprawdę. W związku z odstąpieniem od sprawdzenia złożonych ofert doszło do wyboru podmiotów, które nie spełniały wymogów i nie będą w stanie wywiązać się z umów.

Dodał, że w najbliższych dniach przesłuchani zostaną świadkowi, zabezpieczona zostanie też dokumentacja. - Bedą analizowane procedury konkursowe pod kątem zgodność złożonych wniosków ze stanem faktycznym - wyjaśnił.

Prokuratura ma uprawnienia, żeby sprawdzić złożone oferty. Świadczeniodawcy niezadowoleni z decyzji NFZ ich nie mają. Mogą jedynie domniemywać, że konkurencja nie napisała prawdy w złożonej ofercie.

Tajemnice kontraktowania

Jednakże NFZ strzeże konkursowych tajemnic jak źrenicy oka. I tu dochodzimy do kolejnego problemu, który ujawniły wydarzenia w Łodzi. On również ma wymiar ogólnopolski.

Postulat umożliwienia uczestnikom konkursów wglądu do ofert konkurentów wysuwany jest od dawna. Pada przy tym ważki argument: skoro płatnik nie jest w stanie na bieżąco weryfikować tysięcy ofert, niechże taką możliwość uzyskają zainteresowani świadczeniodawcy.

- Chcemy otrzymać dokładne zestawienie naszej punktacji, aby sprawdzić, jak wygląda na tle innych placówek. Podobno w tym tygodniu będzie to możliwe - zapowiedziała 6 lutego w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Anna Knysok, wicedyrektorka Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie. Jej szpital przegrały walkę o kontrakt na usługi okulistyczne. Podobnie jak świadczące je od wielu lat szpitale w Czeladzi, Rudzie Śląskiej i Gliwicach.

- Kwestie dotyczące ofert i szczegółowe wyniki konkursów objęte są tajemnicą i nic mi nie wiadomo o możliwości udostępniania ich szpitalom - odpowiedział natychmiast rzecznik śląskiego NFZ, Jacek Kopocz.

Płatnik od początku stał na stanowisku, że oferenci nie mają prawa wglądu do dokumentacji, co potwierdził prezes NFZ stosownymi zarządzeniami, wydawanymi w oparciu o art. 142 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Orzecznictwo sądów administracyjnych, do których trafiają sprawy o prawo wglądu do ofert podmiotów biorących udział w konkursie na świadczenia zdrowotne, jest po myśli Funduszu. Ten zaś uważa, że pewne szczególne dane związane z tajemnicą przedsiębiorstwa i ochroną danych osobowych nie mogą być udostępniane, gdyż naruszyłaby to interesy innych oferentów.

Kółko się zamyka. Stary świadczeniodawca, który z dnia na dzień stracił finansowanie z NFZ, nigdy nie pozna powodów porażki. Jednakże precedensowe śledztwo łódzkiej prokuratury, która oceniając prawdziwość ofert, będzie musiała odwołać się do ekspertów spoza NFZ, może ujawnić tajemnice kontraktowania. Czy inni przegrani świadczeniodawcy będą szukać jawności i sprawiedliwości w prokuraturze?

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH