40 procent lekarzy doświadczyło agresji ze strony pacjentów. Takie przypadki zdarzają się najczęściej w szpitalach, na izbach przyjęć i w przychodniach rodzinnych - alarmuje Naczelna Izba Lekarska i domaga się, by służby medyczne były prawnie chronione, podobnie jak funkcjonariusze publiczni.
Obecnie w grupie chronionej są tylko lekarze udzielający pomocy doraźnej, wykonujący funkcje administracyjne i dysponujący środkami publicznymi. Jeśli pomysł Naczelnej Izby Lekarskiej wejdzie w życie wówczas pracownicy służby zdrowia otrzymają nowe przywileje.
Zgodnie z kodeksem karnym, za znieważenie funkcjonariusza grozi do roku, a za naruszenie nietykalności cielesnej do trzech lat pozbawienia wolności. Wówczas też prokuratura prowadzi postępowanie z urzędu. Teraz za te same czyny grozi kara grzywny lub rok więzienia. Najczęściej jednak, jeśli nawet sprawa o znieważenie lekarza trafia do sądu, ten ją umarza ze względu na niską szkodliwość czynu.
Tomasz Korkosz - rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie uważa, że gdyby pacjenci mieli świadomość, że obrażają funkcjonariusza publicznego, takich sytuacji byłoby mniej.
W środowisku medyków zdania na temat wpisania zawodu lekarza na listę funkcjonariuszy publicznych są podzielone.
Leszek Bonna - dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach twierdzi, że przypadki agresji są bardzo częste, szczególnie w przypadku ratownictwa medycznego i uważa w związku z tym, że cały personel ratownictwa medycznego powinien być prawnie chroniony.
Jerzy Karpiński - pomorski lekarz wojewódzki jest ostrożny w sądach. W jego opinii nie wszystkie środowiska lekarskie spotykają się z agresją. W wielu sytuacjach wystarczy po prostu sprawnie działająca ochrona. Szpital – jak wyjaśnia Karpiński, jako szczególne miejsce, wymaga specjalnej ochrony. Poddaje przy tym w wątpliwość przekonanie części środowiska, że lekarzom łatwiej będzie się ochronić, gdy zyskają status funkcjonariusza.
Na razie placówki medyczne bronią personelu przed wyzwiskami i przemocą fizyczną zatrudniając firmy ochroniarskie i instalując system monitorowania na szpitalnych korytarzach, klatkach schodowych, w izbach przyjęć i w SOR. Taką formę ochrony stosuje większość szpitali w Polsce.
Czytaj więcej: Jerzy Karpiński | Tomasz Korkosz | Naczelna Izba Lekarska | Leszek Bonna | Szpital Specjalistyczny w Chojnicach | znieważenie lekarza | agresja pacjentów | status funkcjonariusza publicznego | ochrona przed agresją
Zwalniani pracownicy "uciekają" na L-4: pracodawcy chcą zmian