JJ/Rynek Zdrowia | 20-11-2017 06:00

Ustawa o jawności życia publicznego oznacza dla lekarzy lustrację majątkową?

24 października został opublikowany i skierowany do konsultacji społecznych projekt ustawy o jawności życia publicznego. Duże kontrowersje budzą "instrumenty", jakimi ustawodawca chce osiągnąć szczytne cele przejrzystości finansów publicznych. Może także objąć obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych i ujawniania ich publicznie, duża grupę osób środowiska medycznego, a także członków ich rodzin.

Według szacunków w grupie obywateli, którzy zgodnie z założeniami ustawy o jawności życia publicznego, już od przyszłego roku będą musieli poddać się jej rygorom, będzie około 3 tys. osób ze środowiska medycznego. Fot. Archiwum

Jak wskazuje w uzasadnieniu wnioskodawca, obecnie do składania oświadczeń majątkowych jest zobligowanych około pół miliona osób. Jego zdaniem takich osób powinno być zdecydowanie więcej i wymienia 108 grup osób, które mają być do tego zobowiązane.

W sumie według autora projektu ustawy ma to być ok. 800 tys. osób, natomiast zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich będzie to ok. 1,5 mln. Wśród nich znajdą się też lekarze.

Przejrzeć majątki obywateli
Jak zauważa w swojej opinii Artur Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich. szeroki zakres informacji, do których ujawnienia będą zobowiązane osoby pełniące funkcje publiczne, wymienione w projekcie ustawy, może prowadzić do wniosku, że nie chodzi o jawność życia publicznego, lecz o lustrację majątkową obywateli, a z uwagi na skalę podmiotów zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych, będzie to niemal powszechna lustracja majątkowa.

Wiele organizacji pozarządowych, w tym prawniczych, zarzuca w projektowanej ustawie bezrefleksyjnie zdefiniowanie kto jest osobą pełniącą funkcje publiczne, poprzez odesłanie do art. 115 par. 19 kodeksu karnego. Ze względu na otwartość tej definicji i możliwości interpretacyjne może ona wymóc złożenie oświadczenia majątkowego, jak wskazują prawnicy, nie tylko na lekarzach, ale na także na przykład na udzielających ślubów księżach.

Szacuje się, że w grupie obywateli, którzy zgodnie z założeniami ustawy, już od przyszłego roku będą musieli poddać się jej rygorom, będzie około 3 tys. osób ze środowiska medycznego. Przede wszystkim lekarze konsultanci - wojewódzcy i krajowi, lekarze eksperci doradzający ministrowi, wojewodom, samorządom na różnych szczeblach, lekarze orzecznicy ZUS i KRUS, członkowie komisji lekarskich, a także dyrektorzy publicznych placówek medycznych.

Pozostaje też pytanie, czy tym obowiązkiem zostaną objęci wszyscy uczestniczący np. w procesie zawierania umów na świadczenia z NFZ (to przecież pieniądze publiczne), ale również biorący udział w ich realizacji. Trzeba też pamiętać, że według nowych przepisów, CBA dodatkowo będzie mogło wezwać raz w roku do złożenia oświadczenia majątkowego także osoby spoza grupy zobowiązanych jasno przepisami.

W ocenie RPO zmiany dotyczące oświadczeń majątkowych nie mogą być dokonywane w oderwaniu od prawa do prywatności osób pełniących funkcje publiczne, a także członków ich rodzin. Muszą uwzględniać zasadę poprawnej legislacji, wynikającą z art. 2 Konstytucji RP. Rzecznik zwraca uwagę na szczegółowość wymaganych informacji, a także to, że ustawa przewiduje podanie w oświadczeniu informacji o dochodzie uzyskanym przez osobę zobowiązaną do składania oświadczeń majątkowych (oraz jego małżonka) wraz z podaniem stron umowy oraz każdym innym przysporzeniu majątkowym o wartości powyżej 1000 zł.

Nie tylko składać, ale i ujawnić
Zgodnie z ustawą, osoby na publicznych stanowiskach mają składać oświadczenia majątkowe, zgodnie z wzorem dołączonym do projektu. W przypadku lekarzy konsultantów, oświadczenia majątkowe to żadna nowość. Ustawę, która trzy lata temu wzbudziła ogromne kontrowersje i wiele rezygnacji ze stanowisk, podpisał jeszcze prezydent Bronisław Komorowski. Na jej mocy zostali konsultanci zobligowani zostali do ujawnienia ewentualnego uczestnictwa w sponsorowanych badaniach klinicznych, konferencjach i kongresach naukowych, a także odnoszonych korzyściach, nie związanych z pełnieniem funkcji konsultanta.

Teraz projekt ustawy zakłada nie tylko składanie oświadczeń majątkowych przez osoby pełniące funkcję publiczną według ujednoliconego wzoru, będącego załącznikiem do projektu ustawy, obejmującym znacznie więcej danych, ale także ich publikację, która ma być w pełni jawna, dostępna dla każdego w BIP (poza nr PESEL, adresem zamieszkania oraz adresem nieruchomości ujętych w oświadczeniu). Wiele osób zwraca uwagę, że może to być szczególny ''podręcznik'' dla przestępców, zawierający rzetelną i szczegółową wiedzę dotyczącą stanu posiadania setek tysięcy osób.

Jak podkreśla w swoim wystąpieniu Adam Bodnar udostępnienie w BIP, w tak szerokim zakresie, danych dotyczących osób zobowiązanych do złożenia oświadczenia majątkowego, w tym danych dotyczących osób trzecich, budzi wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do ochrony życia prywatnego.

Zdaniem Andrzeja Balickiego z kancelarii DLA Piper, trzeba się zastanowić, czy propozycje zawarte w ustawie o jawności życia publicznego w proporcjonalny sposób są adekwatne do jej założeń i osiągnięcia zamierzonych przez ustawodawcę celów.

- Ustawodawca ma prawo wprowadzać różne przepisy, dbać o jawność i transparentność życia publicznego, ale zawsze przy takiej okazji powinien być przeprowadzany test proporcjonalności. Zwłaszcza w kontekście proponowanego w ustawie katalogu osób, jakie mają być objęte obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych i ich jawności - mówi mecenas Balicki.

- Założeniem wprowadzania nowych przepisów powinno być, jaki cel chcemy za ich pomocą osiągnąć i jakie środki są do ich realizacji konieczne, żeby nie wylać ''dziecka z kąpielą''. Problemem z takimi regulacjami jest to, że wręcz "zachęcają" one do rozszerzającego ich stosowania, przez co mogą doprowadzić do wielu wręcz absurdalnych sytuacji. Paradoksalnie, realizacja celów za pomocą takich przepisów, może zostać pogrzebana i spełznąć na niczym, a dodatkowo możemy mieć do czynienia z wieloma niebezpiecznymi zjawiskami - dodaje.

Lekarzy nikt nie pytał
Jak podkreśla Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, projekt ustawy nie został przekazany stronie lekarskiej, a powinien, gdyż dotyka bardzo istotnych kwestii związanych z transparentnością państwa, w tym wielu sfer związanych z ochrona zdrowia.

- Po ustawie zajmującej się tak szeroko jawnością spodziewałbym się rozwiązania kwestii jawności pytań testowych z LEK, LDEK i PES i zakończeniem problemów z uzyskaniem dostępu do testów z ostatnich egzaminów. Tymczasem problem pozostanie i kwestię z naszego wniosku będzie rozpatrywał Trybunał Konstytucyjny - mówi Hamankiewicz.

- Moim zdaniem projekt ustawy stanowi swoisty zamach na prywatność. Rozumiem, że bardzo szczytnym celem jest przeciwdziałanie konfliktom interesów czy walka z korupcją, ale realizacja tych celów poprzez wywieszanie kwestii majątkowych w biuletynach internetowych jest bardzo kontrowersyjna - wskazuje prezes NRL.

Opowiada się za weryfikacją, ale poddanie wybranych osób społecznej kontroli jest w jego opinii rozwiązaniem zbyt daleko idącym.

- Rozumiem, że można przestawić swoje dane swojemu szefowi, ale mam duże wątpliwości, czy np. dyrektor, konsultant, kierownik podejmuje aż tak ważne decyzje z punktu widzenia społecznego, że trzeba wystawić jego dane na widok publiczny i zaglądać w jego życie prywatne - dodaje szef rady lekarskiej i przekonuje, że projekt ustawy w obecnym kształcie należy wyrzucić po prostu do kosza.

Spytaliśmy kilkunastu dyrektorów publicznych szpitali o tym, co sądzą na temat projektu ustawy. W ani jednym przypadku nie udało nam się uzyskać konkretnej opinii. Albo zasłaniano się jej nieznajomością, albo zdecydowanie odmawiano nam komentarza.