Toruń: zmarł motocyklista - zawiniła lekarka, czy system?

Mimo ostrego dyżuru do Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu nie przyjęto 28-latka, który rozbił się na motorze. Z powodu braku miejsc na oddziale intensywnej terapii karetkę z ciężko rannym pacjentem odesłano do innego szpitala. Tam lekarze walczyli o jego życie przez 35 minut, bez powodzenia.

Trwający sądowy proces ma dać odpowiedź, czy lekarz miał prawo odesłać go do innej lecznicy bez zbadania i udzielenia pomocy. Dwaj przewożący go ratownicy medyczni twierdzą, że anestezjolog nawet nie zbliżyła się do noszy z motocyklistą, a gdy poinformowali ją, że ma poważne problemy z oddychaniem i poprosili, aby go zaintubowała - odmówiła.

Anestezjolog przekonuje, że w niczym nie zawiniła. Zapewnia, że przyjrzała się 28-latkowi przez otwarte drzwi ambulansu. W jej ocenie chory mógł być bezpiecznie przetransportowany do SOR-u. Lekarka twierdzi ponadto, że system ratownictwa w Toruniu jest anachroniczny i zawodny, bo "przepadają podstawowe informacje dotyczące sprawności jego działania". - To powoduje, że chorzy w stanie nagłego zagrożenia życia nie są przewożeni do SOR-ów przygotowanych na ich przyjęcie, ale gdziekolwiek - podkreśla.

Biegli uważają, że bardzo ciężki stan, w jakim ranny dotarł do szpitala, "dawał wskazania do niezwłocznego przyrządowego udrożnienia dróg oddechowych". Podkreślają, że powinien być on tam zbadany i otrzymać niezbędną, ratującą życie pomoc. "Brak SOR i wolnych miejsc na oddziale intensywnej terapii nie stanowił przy tym żadnej przeszkody" - twierdzą biegli.

Więcej: www.gazeta.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH