Toruń: zakaz prowadzenia gabinetu dla bioenergoterapeuty

Sąd zakazał prowadzenia gabinetu toruńskiemu bioenergoterapeucie Krzysztofowi K. Dziecko, które "leczył' z przeziębienia, trzeba było operować.

53-latek będzie musiał zamknąć swój gabinet na zapleczu Elany na trzy lata, ma też zapłacić 5 tys. zł grzywny i ponad 600 zł kosztów procesu - informuje Gazeta Wyborcza.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Aneta Zawulewska-Glonek stwierdziła, że energoterapeuta nie ma prawa rozpoznawać chorób i mówić ludziom, co im dolega, nawet jeśli są osoby, które akceptują niekonwencjonalne metody leczenia energią.

Krzysztof K. praktykował od ponad 20 lat, choć egzamin czeladniczy pozwalający mu formalnie nazywać się bioenergoterapeutą zdał dopiero w zeszłym roku. W młodości skończył technikum mechanizacji rolnictwa. Zainteresował się bioenergoterapią dzięki matce, która miała opinię uzdrowicielki. Jego "pacjenci" płacą za wizytę od 50 do 100 zł.

Więcej: www.gazeta.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH