Terapia znachorska w XXI wieku: modlitwą i głodem

W Brzeznej pod Nowym Sączem zmarło półroczne dziecko. Lekarze, którzy przeprowadzali sekcję zwłok, nie znaleźli żadnych obrażeń na ciele. Nie wykryli żadnych chorób. Za jedyną przyczynę zgonu uznają wyniszczenie organizmu spowodowane niedożywieniem.

Rodzice dziewczynki trafili do aresztu. Prokurator zarzucił im znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem i nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka. Matka tłumaczy, że nie głodziła dziecka. Śledczym powiedziała, że podawała córce rozwodnione kaszki.

Gdy dziecko umierało, ważyło 3,6. Powinno ważyć dwa razy więcej.

Podkreśla się, że rodzice dziecka byli bardzo religijni. W dodatku ulegli antyszczepionkowej modzie. Mimo upomnień i ponagleń ze strony sanepidu nie zaszczepili dziewczynki, podobnie jak jej starszego brata. Nie korzystali też z opieki medycznej miejscowego ośrodka zdrowia.

Poważne problemy zaczęły się, gdy kobieta chciała odstawić córkę od piersi. Pojawiła się biegunka i wysypki. Lekarze są przekonani, że dziecko ma skazę białkową. Matka kobiety, z zawodu pielęgniarka, po wizycie u córki zgłasza problem w ośrodku zdrowia. Namawia ją, by poszła z dzieckiem do lekarza. Ta się denerwuje. Nie chce, by matka wtrącała się w leczenie dziecka. W końcu rodzice wypisują dzieci z ośrodka zdrowia. Przynoszą zaświadczenie, że są pod opieką medyczną na Słowacji.

Miejscowi lekarze nie ustępują. Przekazują - przez krewnych - modyfikowane, hipoalergiczne mleko dla dziewczynki. Matka zapewnia, że mleko podaje. Dziś lekarze mówią z przekonaniem, że dziewczynka pewnie tego mleka nie dostawała. Z relacji biegłych wynika, że przez ostatnie tygodnie nie miała siły się ruszać.

Przed sądem, który decyduje o tymczasowym aresztowaniu, rodzice zdradzają, że korzystali z pomocy znachora. To prawdopodobnie Marek H., znany w Nowym Sączu uzdrowiciel zwany Bożym Człowiekiem. Były kierowca od lat "leczy" ludzi. Sąsiedzi mówią o nim: "szarlatan".

- Raz poszłam do niego. Kciukiem i wahadełkiem nade mną machał. Kazał odstawić leki na nadciśnienie i pić jego zioła. Po trzech dniach wylądowałam w szpitalu z powodu wysokiego ciśnienia - opowiada mieszkająca naprzeciwko kobieta. Innej kazał pić tylko wodę i jeść skórkę od chleba. Sąsiedzi słyszeli też o metodzie leczenia głodem i modlitwą.

Więcej: http://wyborcza.pl/ Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH