Temida na leczniczej kuracji. Czy kontradyktoryjność ją uzdrowi? Fot. Archiwum

Specyfika procesów o błędy medyczne polega na tym, że nie sposób ich sobie wyobrazić bez udziału biegłych. Z uwagi na konieczność sporządzenia opinii, trzeba częstokroć przekładać terminy rozpraw. Co będzie po 1 lipca, gdy w sprawach karnych inicjatywa dowodowa spoczywać będzie na stronach, które - żeby przekonać sąd do swoich racji - jeszcze częściej będą sięgać po opinie biegłego lekarza?

Jak jest teraz, opowiadał kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej i Toksykologii Sądowo-Lekarskiej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, dr hab. n. med. Czesław Chowaniec.

- Od kilku lat obserwujemy narastającą wręcz lawinowo liczbę spraw z podejrzenia błędu medycznego, które są nadsyłane do naszego zakładu. Obecnie stanowi to już ok. 60 proc. wszystkich spraw przyjętych i realizowanych do opiniowania - powiedział 24 kwietnia podczas II Śląskiej Konferencji Medyczno-Prawnej w Katowicach.

Przedstawił wiele mówiące zestawienie: liczba spraw dotyczących błędu lekarskiego, które wpłynęły do katowickiego zakładu w 1970 r. wynosiła 8, w 2014 r. było ich 558.

Nie wzywaj biegłego nadaremno
Zwrócił też uwagę na brak podstawowej wiedzy medycznej zarówno sędziów, jak i prokuratorów. Konsekwencją tego jest np. zastępowanie przez sąd własnego uzasadnienia wyroku wierną kopią fragmentów opinii biegłych. Obawa przed popełnieniem błędu w zakresie tematów medycznych prowadzi też do zjawiska nadmiernego i nieuzasadnionego wzywania biegłych na rozprawy.

- Wzywany jest nieraz cały zespół liczący kilkanaście osób, w większości przypadków tylko po to, żeby na rozprawie powiedzieć, że podtrzymujemy opinię w całej rozciągłości - powiedział. Dodał, że dezorganizuje to pracę i tak przeciążonych obowiązkami specjalistów. Według Chowańca, zaledwie kilka na 200 takich wezwań przyniosło jakiekolwiek nowe ustalenia przydatne do merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy.

Czytaj: Sprawy błędów lekarskich - coraz częstsze i bardziej skomplikowane

Tak jest teraz z sięganiem po dowody z opinii. A co będzie po 1 lipca, gdy w procesach karnych obowiązywać będzie zasada kontradyktoryjności? Czy negatywne zjawiska nie nasilą się?

Nie będzie już tak, że sędzia poszukuje i przeprowadza dowody, a oskarżyciel ogranicza się do sakramentalnego: ”popieram akt oskarżenia”. To do stron w procesach karnych należeć będzie obowiązek dostarczenia i przeprowadzenia dowodów. Sędzia zacznie pełnić rolę bezstronnego arbitra.

Jedni obawiają się, że z powodu nowelizacji k.p.k. dojdzie do zablokowania procesów i swoistego licytowania się opiniami, przez co skrzywdzony pacjent sprawiedliwości się nie doczeka. Inni twierdzą, że nic złego się nie stanie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH