Tabloid ma przeprosić dr G. i zapłacić mu 150 tys. zł

"Fakt" ma przeprosić kardiochirurga dr. Mirosława G. za to, że nazwał go "doktorem śmierć", który "zabijał w rządowym szpitalu" - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie. Tabloid ma też zapłacić mu 150 tys zł zadośćuczynienia.

14 czerwca sąd nieprawomocnie uwzględnił zasadniczą część pozwu dr. G wobec wydawcy, redaktora naczelnego i autora tekstu z 2007 roku pt. "Doktor zabijał w rządowym szpitalu" i "Oto ofiara doktora mordercy". Adwokaci pozwanych zapowiadają apelację.

Artykuły ze zwrotami m.in. "doktor śmierć" i "bestia nie lekarz" ukazały się po zatrzymaniu G. przez CBA w lutym 2007 roku i informacjach o zarzutach, ujawnionych przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i szefa CBA Mariusza Kamińskiego. - Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie - mówił wtedy Ziobro, który podkreślał potem, że nie przesądzał o winie lekarza.

W pozwie o ochronę dóbr osobistych G. zażądał od "Faktu" przeprosin i 500 tys. zł. Pozwani wnosili o oddalenie pozwu, twierdząc, że powoływali się na słowa dwóch ministrów, weryfikowane w innych źródłach. Prawnicy pozwanych podkreślali, że lekarz nie udowodnił związku między publikacją w "Fakcie" a swoją krzywdą.

Według kardiochirurga m.in. słowa "doktor zabijał w rządowym szpitalu" i "doktor śmierć" są stygmatami, które wydawca związał z nim. Podkreślał, że od czterech lat jest bezrobotny. - Nie pracuję, bo nikt mnie nie przyjmie do pracy ze stygmatem "lekarz-morderca" - mówił.

Sąd uznał, że pozwani bezprawnie naruszyli dobra osobiste G. oraz zasady rzetelnego dziennikarstwa. Mają teraz usunąć szkodę, drukując na pierwszej stronie "Faktu" oraz w na stronie internetowej gazety przeprosiny wobec G. za "nieprawdziwe zarzuty", które naruszyły jego dobre imię.

- Gazeta naruszyła konstytucyjną zasadę domniemania niewinności - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Monika Dominiak. Dodała, że pozwani faktycznie wydali wyrok na lekarza. Podkreśliła, że nie mogli się oni powoływać na słowa Kamińskiego i Ziobry, bo - jak ustalił sąd - na swej konferencji ministrowie nie mówili, że to "doktor śmierć", "bestia" i że "zabijał w rządowym szpitalu". 

- Celem było, aby wstrząsnąć czytelnikami i zachęcić ich do zakupu gazety - oświadczyła sędzia. Sąd dodał, że pozwani nie działali w interesie społecznym, bo efektem publikacji było - jak uznał sąd - podważenie zaufania do całego środowiska i spadek liczby przeszczepów. Zasądzoną kwotę zadośćuczynienia sąd uzasadnił "krzywdą moralną" powoda i "ujemnymi następstwami w jego sferze psychicznej". Według sądu po publikacji stracił on znajomych, wpadł też w depresję.

Pełnomocnik "Faktu" mec. Tomasz Szychowski powiedział, że autorem krzywdy wyrządzonej wtedy G. był Ziobro, a nie dziennikarze gazety, którzy uznali go za "godnego zaufania". Jego zdaniem sąd uznał, że wolno tylko cytować słowa ministrów z konferencji, a nie komentować je. Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH