Barbara Kwiatek z Łasku napisała do dyrektora Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala i im. Kopernika w Łodzi skargę na personel, który - zdaniem kobiety - wydał ciało jej męża firmie pogrzebowej zaraz po śmierci.

Kobieta argumentuje, że zwłoki powinny pozostać w szpitalu dwie godziny od czasu stwierdzenia zgonu, aby wykluczyć wybudzenie się z tzw. śmierci klinicznej.

Wacław Kwiatek zmarł o godz. 17.45 na oddziale opieki i radioterapii paliatywnej szpitala im. Kopernika, o czym pani Barbara dowiedziała się po godz. 18. Chciała bardzo zobaczyć męża. Pielęgniarka poinformowała ją, że to niemożliwe, bo ciało zabrała firma pogrzebowa i  kazała następnego dnia przyjść po kartę zgonu.

Następnego dnia syn pani Barbary, podczas załatwiania formalności zaczął wypytywać, dlaczego zwłoki zostały wydane tak szybko.

Szpital broni się i ma swoją wersję zdarzeń. Adriana Sikora, rzeczniczka szpitala im. Kopernika mówi, że nieprawdą jest, że zwłoki zostały zabrane przez firmę Sopak, z którą szpital ma umowę na odbiór i transport zwłok, tuż po jego śmierci. Zwłoki zostały zabrane z sali chorych do pomieszczenia służącego do przechowywania zwłok wspólnego dla oddziału opieki i radioterapii paliatywnej oraz kliniki hematologii.

Firma Sopak zabrała zwłoki do chłodni o godz. 21. Gdyby Barbara Kwiatek zażądała, iż chce zobaczyć zwłoki swojego męża, zostałaby zaprowadzona do pomieszczenia na terenie szpitala im. Kopernika, w którym się znajdowały.

Wdowa zastanawia się jednak, jak mogła tego żądać, skoro od pielęgniarki usłyszała, że ciało zabrała już firma pogrzebowa.

W rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie postępowania ze zmarłymi w szpitalu czytamy: "Zwłoki przewożone są do chłodni nie wcześniej niż po upływie dwóch godzin od czasu zgonu, wskazanego w dokumentacji medycznej. W okresie pomiędzy stwierdzeniem zgonu a przewiezieniem do chłodni zwłoki osoby zmarłej są przechowywane w specjalnie przeznaczonym do tego celu pomieszczeniu, a w razie jego braku - w innym chłodnym miejscu, z zachowaniem godności należnej zmarłemu".

Doktor Barbara Karczewska z oddziału opieki i radioterapii paliatywnej podkreśla, że rozporządzenie jest ściśle przestrzegane.

Barbara Kwiatek grozi skierowaniem sprawy do prokuratury.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH