Z Publicznego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu w beztroski sposób pozbyto się szafy pancernej. Nie byłoby nic w tym zadziwiającego, gdyby nie zawartość

Szafa wypełniona truciznami trafiła do miejscowego ślusarza, któremu personel zapomniał przekazać, co jest w środku. Tam przez pół roku nikt się nią nie zajmował. Gdy w końcu ślusarz otworzył pancerne drzwi zdębiał.

Przez dwa miesiące prokuratura prowadziła postępowanie wyjaśniające. Jak na razie nie postawiono nikomu zarzutów.

Akademia Medyczna ma wydać w tej sprawie oficjalne oświadczenie. To, że winni poniosą konsekwencje zapowiadał rektor uczelni prof. Ryszard Andrzejak.

Wygląda jednak na to, że winnych nie znaleziono.

- W budynku, w którym stała szafa są cztery kliniki i nie wiadomo, do kogo ona należała. Od dawna nikt z niej nie korzystał - dodaje Dobek. Przyznaje, że szpitale kliniczne obowiązuje zarządzenie rektora o utylizacji odpadów chemicznych i niebezpiecznych, do którego się nie dostosowano.

- Tego typu spraw nie można lekceważyć. Powiatowy Inspektor Sanitarny powinien przeprowadzić kontrolę, aby sprawdzić, czy wszystkie procedury postępowania z odpadami niebezpiecznymi są przestrzegane - uważa Karolina Gałecka, z Głównej Inspekcji Sanitarnej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH